Reklama

Deweloper The Elder Scrolls zwyzywany w pubie z powodu mechaniki gry

the elder scrolls

Za wszystkimi grami, które trafiają do milionów graczy, stoją ludzie. Wielu z nich ma masę historii do opowiedzenia na temat produkcji i czasem trafią one do graczy. Co spotkało jednego twórcę The Elder Scrolls?

Erik Deitrick, The Elder Scrolls i inne gry

Bohaterem dzisiejszej ciekawostki jest Erik Deitrick z Bethesdy. Twórca zaczynał w Ubisofcie, gdzie tworzył Tarzan Untamed. W jego portfolio znajdują się jednak też gry z serii Fallout i The Elder Scrolls. Choć jego początki w branży growej dotyczyły programowania, to jednak dziś jest on Senior UI (User Interface) Programmer.

Czytaj też: Rozgrywka z Wild Hearts pokazuje polowanie na Kingtuska

Deweloper przyznał, że nie miał zbyt dużego doświadczenia w tworzeniu interfejsów, ale gdy w 2005 roku dołączał do Bethesdy, Todd Howard z ekipą szukali kogoś do działu interfejsu. Do premiery Obliviona został już wtedy tylko rok i potrzebne było jeszcze kilka dodatkowych rozwiązań, szczególnie związanych z minigrami dotyczącymi wyłamywania zamków.

Lubicie zamki w The Elder Scrolls?

Erik Deitrick opowiedział o swoim zadaniu związnym z implementacją minigry w wyłamywanie zamków. Jak się jednak okazuje – dawne zadanie ciągnie się za nim nawet po latach.

Czytaj też: Halloween w Red Dead Online to masa przerażających atrakcji

Gierka wyłamywania zamków była interesująca – kiedy zaczynałem, tak naprawdę była to gra pamięciowa. Na początku kolejność zapadek była losowana, a gracz łamał wytrychy do momentu, aż zapamiętał je po kolei i podniósł wszystkie. Chcieliśmy jednak czegoś innego i jeden z pomysłów był taki, że zapadki się podnosiły, a gracz musiał je zablokować we właściwej pozycji. Problem był taki, że gierka okazała się być zbyt łatwa. Jeśli graliście kiedyś w grę rytmiczną, wiecie że dosyć łatwo jest wymierzyć wszystko w czasie. Ostatecznie stworzyłem 3 różne prędkości dla zapadek, wolną, średnią i szybką – każdy takt trzeba było zapamiętać. Jeśli gracz był cierpliwy i zaczekał na powolne ruchy, miał duże okno czasowe na reakcję i dobrą szansę na zablokowanie zapadki. Pod koniec produkcji wciąż uważałem, że całość jest zbyt łatwa – potrafiłem wygrać mini-grę z zamkniętymi oczami, w oparciu wyłącznie o dźwięk. Ale opinie graczy jeśli chodzi o poziom trudności tej gierki były… różne. Wydaje mi się, że jakieś 8-10 lat po wydaniu Obliviona siedziałem w pubie i ktoś zauważył, że mam kurtkę Bethesda Game Studios. Kiedy dowiedział się, że pracowałem nad tą mini-grą, wrzasnął:„*** się! Ciągle łamałem wytrychy!”. Ostatni raz skargę na moją mini-grę słyszałem jakieś 3 lata temu…

Deweloper dziś dalej pracuje w Bethesdzie i aktualnie zajmuje się Starfieldem. Ciekawe, czy twórca nie może się już doczekać zamków w The Elder Scrolls 6?