Elon Musk czasem potrafił wywołać sporo kontrowersji. Wystarczy wspomnieć jego konflikt z jedną z osób zaangażowanych w ratowanie dzieci uwięzionych w tajskiej jaskini. Ostatnio jednak założyciel SpaceX nie ma zbyt dobrej passy. Konsekwencja jego oświadczenia sprzed 3 tygodni mogą być poważne.

Chodzi o wpis z twittera, który Musk opublikował 7 sierpnia. Wtedy południowoafrykański przedsiębiorca zaskoczył świat ogłaszając, że Tesla zostanie zdjęta z giełdy. Wykupienie firmy wiązałoby się jednak z inwestycją rzędu 72 miliardów dolarów, co jest prawdopodobnie nieosiągalną kwotą nawet dla Muska.

Po pewnym czasie autora tweeta wycofał się ze swoich słów, mówiąc, że proces byłby zbyt czasochłonny. Poza tym akcjonariusze przekonali go do utrzymania Tesli jako spółki publicznej, bowiem w takiej formie poradzi sobie ona lepiej. Teraz sprawę bada Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. Agencja zamierza sprawdzić, czy słowa Muska o przejęciu Tesli miały jakiekolwiek podstawy. Może się okazać, że miliarder dokonał przestępstwa w postaci manipulacji kursami akcji na giełdzie.

Elon Musk nadal twierdzi, iż znalazłby fundusze na zdjęcie Tesli z giełdy. Być może źródłem pieniędzy miał być fundusz inwestycyjny Arabii Saudyjskiej. Szef SpaceX spotkał się z dyrektorem tej placówki 31 lipca. Wcześniej wspomniany fundusz wykupił 5% akcji należących do Tesli, ale na tym inwestycje stanęły. Teoria o „pewnym zabezpieczeniu finansowym” nie ma więc konkretnych podstaw.

Przedstawiciele Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd przeprowadzą dochodzenie, które powinno wykazać, czy Musk mówi prawdę. Jeśli zostanie udowodnione mu kłamstwo, główny bohater całego zamieszania może ponieść konsekwencje – zarówno prawne jak i finansowe.

[Źródło: venturebeat.com; grafika: Kiichiro Sato]

Elon Musk potwierdza: wykupienie Tesli jest finansowane przez Arabię Saudyjską

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej