WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test Genesis Nitro 370. Czy tani fotel to faktycznie zły fotel?

Wybór odpowiedniego fotela do pracy, czy też grania w gry to bardzo ważna kwestia. W końcu w ciągu dnia potrafimy spędzić na nim nawet ładnych kilkanaście godzin. Musi więc być wygodny, wytrzymały, ale też… drogi? Zdecydowanie jestem przeciwnikiem tego stwierdzenia i postanowiłem sprawdzić, czy stosunkowo tani, jak na fotel gamingowy, Genesis Nitro 370 sprosta moim wymaganiom.

Jak ja lubię dyskusje o tym jaki fotel wybrać…

Kiedy znajomi z branży zaczynają dyskusję na temat wyboru fotela do pracy czuję się jak przybysz z innej planety. Albo że oni dopiero co wylądowali. Opcje zawsze są dwie – Markus z Ikei za 500 zł, albo uber-fotele za 3000 zł. Do tego zawsze pojawiają się kwestie tego, jakie to fotele są złe. I mowa jest o meblach za grubo ponad 1000 zł. A to niewygodne, a to się łamią, a to coś nie tak z wykonaniem… Na widok Genesisa Nitro 370 zapewne zaczęliby z miejsca odprawiać egzorcyzmy. Natomiast z perspektywy człowieka, który nigdy nie wydał na fotel więcej niż 300 zł wszystko to brzmi co najmniej dziwnie. A Genesis z mojej perspektywy wygląda z lekka luksusowo.

Opakowanie i zestaw bez zastrzeżeń

Fotel jest pakowany w bardzo duże kartonowe pudło. O pakowaniu i ułożeniu elementów nie mogę nic złego powiedzieć. Małym zgrzytem jest paczka ze śrubami, bo jest chyba uniwersalna i były w niej wolne miejsca. Zapewne na śruby, których jest więcej w jakimś innym modelu. Cóż, w końcu jak na fotel gamingowy jest budżetowo. No i ktoś mógłby wrzucić instrukcję gdzieś na wierzchu. Fotel fotelem, konstrukcja prosta, ale lepiej mieć ją pod ręką.

Oczywiście wielki karton od razu przyciągnął Stwora. A podłokietniki zostały odpowiednio zaadaptowane…

Składanie przebiegło (prawie) sprawnie

Złożenie fotela w dwie osoby nie powinno trwać więcej niż 10-15 minut. W pojedynkę może zejść na to nieco dłużej. Wynika to z tego, że boczki muszą być przykręcone jednocześnie do siedziska i oparcia. Najwygodniej jest położyć wtedy całość na boku. W przeciwnym wypadku trzeba się naprawdę bardzo konkretnie nagimnastykować.

Wszystkie elementy pasowały do siebie bez najmniejszych problemów. Śruby, otwory, wszystko jest zrobione prosto i solidnie.

Elementy ładne mieszają się z nieco tandetnymi

Wykonanie poszczególnych części fotela to spory miszmasz. Z jednej strony mamy dobrej jakości materiał skóropodobny. Na siedzisku, oparciu oraz podłokietnikach. Do tego mamy solidne obszycie i całość robi naprawdę bardzo dobre wrażenie. Zarówno wizualne, jak i pod względem wykonania.

Obok tego mamy naprawdę koszmarne plastikowe wstawki na podstawie i nieco tandetne plastiki. Szczególnie w otworach w oparciu, gdzie dodatkowo są minimalnie krzywo spasowane. Konstrukcja podłokietników też jest plastikowa, ale jest to gruby plastik dobre jakości. Na koniec mamy plastikowe koła, ale obracają się bardzo sprawnie i robią pozytywne wrażenie.

Czas na wrażenia z… siedzenia

Pod względem wygody i ergonomii mam tutaj rzeczy, które mi się podobają, ale też takie, które nieco rażą w oczy.

Na początek mamy siedzisko. Miękkie, lekko wyprofilowane i duże. Przy wzroście 183cm, ale niezbyt długich kończynach dolnych jak na ten wzrost, siedzisko kończy mi się prawie pod samym zgięciem kolana. Co uważam za duży plus. Fajnie wypada też oparcie. Lekko wystające w części lędźwiowej, dzięki czemu zawsze mam ją opartą i niech odchylone do tyłu. Fotel kończy mi się gdzieś w okolicach potylicy, więc mógłby być nieco wyższy.

Częściowo podobają mi się podłokietniki. Są miękkie, szerokie i wygodne. Ale nieregulowane i dosyć niskie, więc ręce na nich mogę mieć oparte w zasadzie tylko w tracie grania na padzie lub oglądania filmów. Ciężko powiedzieć co znajduje się w ich wnętrzu, ale szybko można zauważyć, ze w dłuższej perspektywie łokciami da się w nich zrobić trwałe zagłębienia.

Ostatnim pozytywem jest stosunkowo nieduża, ale odpowiednia regulacja wysokości. Można opuścić się dosyć nisko, albo wyskoczyć ponad blat biurka. Fotela nie można odchylić na stałe. Po zwolnieniu blokady można się tylko lekko bujać do tyłu. Czy to wada? Może przez to, że na fotelu z opcją rozłożenia nie siedziałem dobre dwa lata, dzisiaj nie uważam tej funkcji za niezbędną. Warto też dodać, że sam fotel jest stabilny. Siedzisko nie buja się, ani nie przechyla w żadnym kierunku i jego mocowanie sprawia wrażenie solidnego.

Po stronie wad mamy znikome możliwości regulacji fotela. Siedzisko, boczki i oparcie stanowią jedną i integralną całość. Wszystko jest dosyć mocno zabudowane, wiec trzeba się nagimnastykować żeby np. wrzucić nogę pod siebie, choć siedzisko jest na tyle duże, że da się to zrobić. Ma to też jeszcze jedną wadę, zwarta konstrukcja dosyć szybko zaczyna zbierać kurz we wszelkich zagłębieniach w miejscu łączenia elementów.

Gdyby miał tutaj coś dodać, to na pewno chciałbym wyższych lub podnoszonych podłokietników. Przy mojej historii ortopedycznej moja lewa ręka byłaby na pewno zobowiązana. Poza tym, w tej cenie nie bardzo jest tutaj co wymagać ponad to, co dostajemy.

Genesis Nitro 370 pokazuje, że tani fotel nie musi być wcale zły

Fotel Genesis Nitro 370 nie jest mistrzem ergonomii, nie ma nieskończonej liczby wariantów personalizacji i zmiany ustawienia poszczególnych elementów. Jest za to solidnie wykonany, ładny (poza tymi czerwonymi wstawkami na podstawie) i wygodny.

Zdaję sobie sprawę z tego, że osoby przyzwyczajone do znacznie droższych foteli będą patrzeć na niego z odrazą. Ale w swojej cenie zdecydowanie spełnia swoje zadanie. Siedzi mi się na nim wygodnie i komfortowo, a wszelkie bóle pleców wynikają nie ze specyfiki fotela, a co najwyżej przeszarżowania z ciężarem na siłowni.

Dlatego też jeśli nie masz kosmicznych wymagań odnośnie fotela, a chcesz żeby miał gamingowe zacięcie i kosztował stosunkowo niewiele, to Genesis Nitro 370 mogę śmiało polecić.