Reklama

HTC Vive Cosmos i Vive Cosmos Elite – przyglądamy się zestawom VR

Akcja partnerska

HTC ma obecnie w ofercie zestawów gogli VR. Są to serie Focus, Pro oraz Cosmos – Vive Cosmos oraz Vive Cosmos Elite. Miałem okazję przyjrzeć się im z bliska. Który z zestawów Vive Cosmos jest lepszym wyborem?

Czym różnią się od siebie oba zestawy?

HTC Vive Cosmos

Zarówno Cosmos, jak i Elite korzystają z tych samych gogli i można je podłączyć do komputera za pomocą tego samego kontrolera – Link Box lub Converter. Jeden z nich zawsze znajduje się w zestawie. Główna różnica pomiędzy zestawami polega na tym, że wariant Elite do ustalenia naszej pozycji wykorzystuje dodatkowe satelity, a podstawowy Cosmos bazuje na obrazie rejestrowanym przez kamery.

I wariant Vive Cosmos Elite

Czoło gogli w Cosmos ma dodatkowe kamery przy górnej i dolnej krawędzi przedniego panelu oraz oczywiście inne kontrolery.

Wymiana zestawów jest banalnie prosta. Wystarczy zdjąć przedni panel gogli, który trzymany jest przez kilka zatrzasków i wymienić go na drugi. Do tego trzeba sparować kontrolery oraz czujniki ruchu. Mając wgrane sterowniki obu zestawów można się pomiędzy nimi dowolnie przełączać oraz wykorzystywać inne kontrolery.

Podłączenie do komputera jest bardzo proste

Ten niewielki element łączy cały zestaw VR z komputerem

W przypadku obu zestawów proces podłączenia jest bardzo prosty, a wygodny konfigurator bardzo łopatologicznie tłumaczy kolejne czynności. Całość trwa kilka minut. Jedyną komplikacją, w przypadku zestawu Elite, jest rozmieszczenie tzw latarni. Nie są to czujniki ruchu, te są wbudowane w gogle i kontroler. Latarnie działają podobnie jak GPS i pozwalają na ustalenie naszej pozycji w przestrzeni. Do grania statycznego, na siedząco, wystarczy tylko jeden satelita. Jeśli się przemieszczamy niezbędne są dwa. Czysto teoretycznie, dokładając trzecią latarnię moglibyśmy grać na powierzchni nawet 100 m2, ale to wymagałoby połączenia bezprzewodowego.

Można je na czymś postawić, a jeśli planujemy używać VR w konkretnym miejscu, zawsze można je przytwierdzić do ściany. Jako, że było to rozwiązanie tymczasowe, satelity trzymałem na statywach. Satelity mają do tego specjalny gwint i pasują do każdego statywu. Ale, że dysponowałem tylko jednym uchwytem, na jednym statywie czujnik był zamocowany prawilnie, a na drugim zwyczajnie sobie stał. Jest na tyle ciężki, że trzymał się bardzo stabilnie.

Warto dodać, że czujniki nie muszą być idealnie symetrycznie rozmieszczone na tej samej wysokości i w tej samej odległości. Oczywiście fajnie by było, ale jeśli jeden będzie minimalnie wyżej od drugiego, albo będziemy grać bliżej któregoś z nich, naprawdę nic wielkiego się nie stanie.

Kompletnie różne kontrolery

Patrząc na kontrolery zestawów Vive Cosmos i Vive Cosmos Elite pierwszą myślą jest – jak za ich pomocą można sterować w tych samych grach?

Kontrolery zestawu Cosmos można określić połówkami typowego pada – gałka analogowa i dwa standardowe przyciski z góry, do tego spust i przycisk z tyłu plus jeszcze jeden dodatkowy pod kciukiem.

Kontrolery zestawu Elite wydają się przy nich ubogie. Mamy na nich trackpad zamiast gałki do sterowania, z tyłu tylko jeden spust i dwa przyciski, które można wcisnąć ściskając kontroler.

Muszę przyznać, że kupując gogle HTC Vive zdecydowałbym się na… oba kontrolery. W przypadku gier wymagających poruszania się zdecydowanie lepiej wypadają kontrolery z zestawu Cosmos.

Szczególnie jeśli gramy na ograniczonej przestrzeni, poruszanie się za pomocą gałek analogowych jest znacznie wygodniejsze. Choć być może to kwestia wielu lat doświadczenia w graniu typowym padem. Kontrolery zestawu Elite są zdecydowanie lepsze wszędzie tam, gdzie potrzebna jest precyzja. To zasługa zewnętrznych satelitów, które znacznie lepiej pomagają w rozpoznaniu ruchu. Cięcia mieczem, strzelanie, uderzanie rakietą tenisową… Tutaj bezapelacyjnie jest to lepsza opcja.

Czy któryś z kontrolerów lepiej leży w dłoni? Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia. Przy pierwszym kontakcie krótszy wariant z zestawu Cosmos sprawia lepsze wrażenia, ale w trakcie dłuższej rozgrywki nie umiałbym wskazać, czy któryś np. bardziej męczy ręce.

Ostatnia różnica to zasilanie. Kontrolery z zestawu Cosmos do zasilania wymagają po dwa paluszki AA każdy. Natomiast te z zestawu Elite mają wbudowane akumulatory ładowane przez port microUSB. W pierwszym przypadku baterie można zawsze szybko wymienić na nowe i można grać dalej. Ale drugie nie wymagają dodatkowego wydawania pieniędzy na baterie. Coś za coś. Choć optymalnym rozwiązanie zawsze zostaje zakup kompletu akumulatorków.

W bezprzewodowym świecie czasami trzeba pogodzić się z kablem

Technologia VR stale się rozwija i ma jeszcze wiele elementów, które można usprawnić. Docelowym stadium zapewne będzie pozbycie się kabli. Póki co gogle muszą być połączone z komputerem za pomocą kabla. Dosyć grubego, ale elastycznego i bardzo długiego. Nie musimy się bać, że go zabraknie. W trakcie rozgrywki wystarczy utrzymywać kabel po jednej stronie ciała i dzięki temu można szybko przywyknąć do jego obecności.

Co prawda jest już technologia, która pozwoliłaby na odpowiednio szybkie przesyłanie danych do zapewnienia płynnej rozgrywki. Bezprzewodowy transmiter dedykowany goglom Vive kosztuje prawie 1500 zł.

Gogle są zaskakująco wygodne

Mam założyć na głowę ten wielki hełm z odstającym przodem i to ma być wygodne? Cóż… tak. Oczywiście konstrukcja swoje waży, ale nie przeważa głowy do przodu, więc spowodowane tym bóle szyi nie wchodzą w grę. Co innego bóle pleców jeśli w trakcie rozgrywki będziemy głównie stać w miejscu. Ale to już nie wina gogli, a siedzącego trybu życia.

Część gogli obejmująca naszą głowę z tyłu jest skóropodobna. Zapewne to jakiś antybakteryjny materiał pochłaniający pot. Bo co tu dużo mówić, w przypadku bardziej wymagających gier można się konkretnie zmachać. Szczególnie jak ktoś ma dłuższe włosy, albo w ogóle włosy (nie wiem, nie próbowałem). Z kolei z przodu mamy gąbkę. Ten element możemy zdjąć z gogli, trzyma się na zatrzaskach i w zasadzie bez problemu można by go nawet umyć. I koniecznie całkowicie wysuszyć przed użyciem!

Warto też dodać, że przód gogli można odchylić, jak przyłbicę w hełmie i rozejrzeć się po pokoju.

Konstrukcja, po odpowiednim dopasowaniu i dociśnięciu za pomocą pokrętła w tylnej części, bardzo dobrze trzyma się głowy. To ważne aby zamocować gogle nieruchomo, bo tylko wtedy możemy liczyć na nierozmazany i ostry obraz. Warto też dopasować rozstaw ekranów. Jak wiemy każdy ma inny rozstaw oczu i za pomocą pokrętła na boku gogli możemy dostosować obraz tak, aby znajdował się dokładnie przed nami.

Nie zapominajmy o dźwięku

Bardzo sceptycznie bylem nastawiony do malutkich słuchawek HTC Vive. Mój błąd. Niepozorna konstrukcja jest przede wszystkim strasznie wygodna. Można dopasować wysokość słuchawek, a potem zwalniając zatrzask są one dociskane do uszu. Docisk jest lekki, ale też na tyle mocny, że słuchawki trzymają się nieruchomo.

Kolejne zaskoczenie to izolacja. Pomimo otwartej konstrukcji świetnie izolują od otoczenia. I przy tym zapewniają wysoką jakość dźwięku. Jest głośny i głęboki w całej szerokości skali. To pozwala dosłownie wsiąknąć w grę.

Choć słuchawki są bardzo wygodne, to zawsze można użyć własnych. Można je odpiąć i zastosować dowolne inne przy użyciu wbudowanego portu audio.

VR to świetna zabawa, ale jednocześnie ogromne pole do rozwoju

Z VR-em nie miałem do tej pory za wiele do czynienia i przyznam szczerze – nie miałem pojęcia, że to już aż tyle potrafi! To banalne zdanie, które przewija się po sieci, ale to jest naprawdę kompletnie inne doświadczenie niż granie na normalnym ekranie. Tutaj faktycznie stoi przed Tobą 2-metrowe zombie i już nie jesteś takim kozakiem z maczetą w ręce, który je zaraz spacyfikuje. To w końcu 2-metrowe zombie stojące metr przed Tobą i co tu dużo mówić, budzi respekt! A Twój pierwszy odruch to odwrót, a nie szarża.

Do wrażeń z grania w gry i ich możliwości przejdziemy w drugiej części materiału już w najbliższych dniach. Tutaj skupmy się na samym sprzęcie. A ten przede wszystkim jest zaskakująco wygodny i daje masę potężnej rozrywki. Choć ma wiele miejsc na usprawnienia. Jak choćby zmniejszenie rozmiarów, czy całkowite pozbycie się kabli. Choć w zasadzie można to już zrobić, ale na przeszkodzie stoi upowszechnienie się odpowiednich technologii.

Zestawy HTC Vive Cosmos kosztują 3699 zł, oraz 4659 zł w wersji Elite. W zestawach Cosmos Elite dostajemy grę Half-Life Alyx, a w obu 6-miesięczy dostęp do abonamentu HTC Viveport. A bez tego nie wyobrażam sobie używania gogli. Wydatek jest spory, ale warto! Warto i to bardzo. To trochę jak w przypadku składanych smartfonów. Jest drogo, ale na wyciągnięcie ręki mamy dosłownie technologię przyszłości. Coś, co będzie standardem w perspektywie kilku ładnych lat. No i na deser zostaje cała masa bardzo dobrej rozrywki.

Materiał powstał przy współpracy z firmą HTC, ale zawiera subiektywne odczucia autora.