WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Huawei skupi się na smartfonach z LTE. Firma może nie mieć wyjścia

Huawei skupi się na smartfonach z LTE. Firma może nie mieć wyjścia

Wygląda na to, że Huawei będzie musiał zrobić duży krok w tył, aby utrzymać pozycję na rynku. Zdaniem analityków pozycja chińskiego giganta na rynku smartfonów w 2021 roku może być wręcz marginalna. Sposobem na poprawę sytuacji może być skupienie się na produkcji smartfonów z LTE.

Qualcomm dostarczy procesory do smartfonów Huawei. Ale bez 5G

Podczas ostatniej premiery urządzeń Huawei w Polsce, dyrektor zarządzający Huawei CBG w Polsce potwierdził, że firma będzie mogła wykorzystywać w przyszłych smartfonach procesory Qualcommu. To połowicznie dobra wiadomość, bo ma całkiem spory haczyk. Dotyczy to wyłącznie procesorów pobawionych modemu sieci 5G.

Łączy się to z najnowszymi doniesieniami z Chin. Tamtejsze źródła podają, że Huawei szykuje się do ponownej produkcji smartfonów z LTE. Pierwsze urządzenia mają trafić na rynek już w I kwartale 2021 roku. Nie wiadomo jak duża ma być produkcja, bo firma zamawia małe partie podzespołów w cyklicznych odstępach. Póki co nie widać żadnego większego zbierania zapasów na konkretny okres.

Czytaj też: Test Huawei X Gentle Monster Eyewear II. Inteligentne okulary mają sens

Analitycy wieszczą duże problemy Huawei w 2021 roku

Czasowy powrót do smartfonów z LTE wydaje się dobrym posunięciem. Jeszcze przez co najmniej rok nadal będą one stanowić większą część rynku, a dzięki nim Huawei będzie w stanie utrzymać się w stawce.

Czytaj też: Kiedy na rynek trafi Huawei P50?

Z nowego raportu Business Standard wynika, że w 2020 roku udział Huaweia w światowym rynku smartfonów może spaść do 14%. Ale to tylko początek problemów, bo spadek ma się utrzymać w 2021 roku, a udział Huaweia w rynku ma wynosić zaledwie 4%. Te problemy mieliby wykorzystać pozostali chińscy producenci – Oppo, Xiaomi i Vivo.

W takiej sytuacji Huawei ma dwa wyjścia. Albo produkować cokolwiek, czyli smartfony z LTE, albo czasowo zniknąć z rynku. Z dwojga złego pierwsza opcja wydaje się dużo rozsądniejsza.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News