WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Hyundai Tucson N Line – SUV, którego szukasz

Hyundai Tucson N Line – SUV, którego szukasz

To zaskakujące, jak ogromny postęp zrobił koreański producent samochodów. Kiedyś auta dość przeciętne, dziś tak dobre, że trudno do czegokolwiek się przyczepić. Jednym z nich jest Hyundai Tucson N Line, a więc SUV w najlepszej wersji, jaką ten producent mógł przygotować. 

Hyundai Tucson w wersji N Line – tego auta potrzebujesz

W tym roku będzie mijać piąty rok od premiery Hyundaia Tucsona, która odbyła się podczas targów motoryzacyjnych w Genewie. Lata lecą, a ten kompaktowy SUV jakby nie chciał się zestarzeć. Oczywiście producent wprowadził kilka zmian, czego owocem był lifting, jednak prawdę mówiąc nadal mamy do czynienia z tym samym autem. Czyli jakim tak naprawdę? Przede wszystkim solidnym, a przy okazji nadal sprzedawanym w bardzo rozsądnej cenie. Koreańczycy zdawali sobie sprawę z tego, że wiecznie ich SUV nie będzie sprzedawał się tak dobrze, jeśli nie zaktualizują swojej oferty. Takim więc sposobem zaprezentowano nieco usportowioną wersję N Line, która nie tylko wprowadza sportowy wygląd, lecz także kilka ciekawych rozwiązań technicznych. 

Co zyskujesz wybierając wersję N Line?

Hyundai Tucson N Line to tak jak wspomniałem nie tylko fajny pakiet wizualny, który sprawia, że auto wygląda jeszcze lepiej. Bo nie oszukujmy się, bez niego, również pomimo upływu lat (ale za sprawą delikatnego liftingu), nadal wygląda świeżo i atrakcyjnie. Przede wszystkim N Line pozwala wybrać ciekawy lakier o nazwie shadow grey, który jest dostępny tylko dla tej wersji. Oprócz tego zderzak zyskał na “zadziorności”. W N Line otrzymujemy grill z chromowanym obramowaniem oraz ciemnym wypełnieniem. W błyszczącej czerni polakierowane są również lusterka boczne oraz spojler umieszczony nad tylną szybą. Dodajcie do tego duże, czarne felgi aluminiowe, przyciemniane szyby oraz szereg przetłoczeń i mamy przepis na dynamicznego, kompaktowego SUV-a. 

Oczywiście kwestie wizualne są ważne, ale to nie wszystko. Fani motoryzacji doskonale zdają sobie sprawę z tego, że Hyundai posiada w swojej ofercie kompaktowy model i30N. To tak naprawdę cichy potwór, który za sprawą 275 KM potrafi zaskoczyć niejednego właściciela sportowego auta. Rzecz jasna Tucson N Line nie należy do takich pojazdów, aczkolwiek producent delikatnie zmodyfikował zawieszenie oraz układ kierowniczy. Dzięki temu ten SUV prowadzi się pewniej, a my możemy przewidzieć jak auto zachowa się na drodze. Pamiętajcie, że to nadal wysoki samochód, więc nie oczekujcie od niego gokartowych wręcz właściwości jezdnych. 

Hyundai Tucson N Line we wnętrzu

Auto polubią osoby, które preferują raczej tradycyjne wnętrza. Jednak nie oznacza to, że kabina Hyundaia Tucson N Line jest nudna. W żadnym wypadku! Nie ma co prawda cyfrowych zegarów, ale te analogowe, które umieszczono na desce rozdzielczej, są bardzo ładne. W centralnym miejscu kokpitu umieszczono 8-calowy ekran dotykowy, który oczywiście wspiera Android Auto i Apple CarPlay. Wszystkie przyciski umieszczono w ergonomicznych miejscach, dzięki czemu nie musimy długo przyzwyczajać się do ich obsługi. Również korzystanie z systemu multimedialnego jest bardzo intuicyjne. W przypadku N Line otrzymujemy bardzo wygodne fotele pokryte alcantarą i skórą. Oprócz tego producent zdecydował się na przeszycia czerwoną nicią. W niektórych miejscach, a więc na przykład na drążku zmiany biegów, znajdziemy napis N Line, który informuje podróżujących, że nie jest to kolejny, miejski szary SUV. Co to, to nie.

Podróżowanie Hyundaiem Tucson

Należy pamiętać, że Hyundai Tucson to kompaktowy SUV. Reprezentuje on segment C, a więc rozmiarowo można go porównać do Toyoty RAV4, Forda Kugi, Volkswagena Tiguana, czy Kii Sportage. Nie oczekujcie więc ogromnej ilości miejsca, którą oferują choćby Mercedes GLS czy choćby BMW X5. W przypadku Tucsona jest optymalnie. Cztery dorosłe osoby podróżować będą w komfortowych warunkach, o ile oczywiście każda z nich nie ma powyżej dwóch metrów. Plus za podgrzewane fotele nie tylko z przodu, ale również z tyłu. Podgrzewana jest również kierownica, co znacznie umila podróżowanie w zimie. Szczególnie przez pierwsze kilka kilometrów, gdzie kabina nie zdąży się jeszcze nagrzać. Bardzo pozytywne wrażenie wywarł na mnie system audio Krell, który gra wręcz rewelacyjnie. Mamy rzecz jasna wiele systemów bezpieczeństwa wspierających kierowcę. Mowa między innymi o asystencie pasa ruchu, czy automatycznie zmieniających się światłach – z tych mijania na drogowe. Auto w przypadku zagrożenia samo rozpocznie hamowanie, ale… tempomatu aktywnego nie ma nawet za dopłatą. Producent idąc z duchem czasu zastąpił na środkowym tunelu gniazdo 12V portem USB. Oczywiście “gniazdo zapalniczki” nie zostało porzucone i jedno umieszczono pod panelem klimatyzacji, z kolei drugie jest w bagażniku. Warto wspomnieć, że ma on pojemność 513 litrów. Niedużo, a mogłoby być więcej. Tiguan ma 520 litrów, a RAV4 aż 580 litrów. 

Silnik idealnie pasujący do tego auta

Hyundai Tucson N Line, który miałem okazję przetestować, wyposażony jest w dwulitrowy motor diesla, który generuje 185 KM i 400 Nm momentu obrotowego. Silnik ten był “spięty” z 8-biegową skrzynią automatyczną. Jak na prawdziwego SUV-a przystało, a nie jakiegoś miejskiego crossovera, Tucson posiada napęd na cztery koła. Co prawda dołączany, ponieważ jeździmy głównie z napędem na przód, ale jest? Jest. Auto przyspiesza do setki w 9,5 sekundy. Niby nie jest to wynik rewelacyjny, jednak uwierzcie, nie będziecie Tucsonem startować w wyścigach. Głównie chodzi tu o dynamikę podczas wyprzedzania, a tej nie brakuje. Na każdym biegu silnik ochoczo przyspiesza, dzięki czemu możecie czuć się bezpiecznie podczas wyprzedzania. Na uwagę zasługuje również spalanie, które w trasie wynosi około 5,5 – 6 litrów, na autostradzie 8 litrów, a w mieście od 8 do 12. Wszystko oczywiście zależy od tego, jak ciężką macie nogę. 

Podsumowanie

Hyundai Tucson N Line to świetny, kompaktowy SUV, który bardzo przypadł mi do gustu. Szczególnie w tej wersji, która za sprawą szeregu modyfikacji sprawia, że auto prowadzi się pewnie, a przy tym nie tracimy komfortu podczas podróży. Silnik oferuje odpowiednią dynamikę, a przy tym nie jest “paliwożerny”. Minusem jest zwykły tempomat oraz słaba rozdzielczość kamery. Dziwi również brak elektrycznego sterowania fotelami. Tak czy inaczej są to raczej małe wady, które szybko przysłoni szereg zalet, a szczególnie ta najważniejsza, czyli bardzo dobry stosunek ceny do tego, co oferuje ten model.