Obiekty, które widzimy na niebie, są tak naprawdę błyskami z odległej przeszłości. To dlatego, że wszystkie te gwiazdy, planety i galaktyki są tak daleko, że światło nawet tych najbliżej położonych może dotrzeć do Ziemi za dziesiątki tysięcy lat. Pokazuje to ogrom kosmosu. Ale jak duży jest on dokładnie? 

Im bliżej obiekt znajduje się we Wszechświecie, tym łatwiej jest zmierzyć jego odległość. W przypadku Słońca czy Księżyca jest to dla astronomów bułka z masłem. Naukowcy muszą jedynie wystrzelić promień światła i zmierzyć czas, jaki minie od odbicia tej wiązki od powierzchni Księżyca do jej powrotu na Ziemię.

Sprawy przybierają inny obrót w przypadku naprawdę odległych obiektów. Potrzeba bowiem znacznie silniejszej wiązki światła. A nawet gdybyśmy mieli możliwości technologiczne, aby świecić tak daleko, jak spędzić tysiące lat, czekając, aż wiązka odbije się od odległych egzoplanet i wróci do nas? Trzeba więc zastosować kilka trików.

Czytaj też: Superkomputer wygenerował 8 milionów wszechświatów

Po pierwsze, należy obserwować kolor gwiazd, który zmienia się wraz z ich starzeniem. Naukowcy mogą porównać rzeczywistą jasność gwiazdy z tym, co widzimy z Ziemi i wykorzystać tę różnicę do obliczenia odległości do niej. Jeszcze trudniej jest w przypadku obiektów znajdujących się na krawędziach Wszechświata. Niektóre z nich są tak daleko od Ziemi, że ich światło dociera do naszej planety przez miliardy lat.

Badacze wiedzą, że Wszechświat ma ok. 13,8 miliarda lat. Oznacza to, że obiekt, którego światło podróżowało 13,8 miliarda lat, zanim do nas dotarło, powinien być najdalszym obiektem, jaki możemy zobaczyć. Należy jednak pamiętać, że Wszechświat stale się powiększa i to w coraz szybszym tempie. W czasie, w którym światło dotarło do nas, jego krawędź się przesunęła. Na podstawie obliczeń naukowcy sądzą, że rozszerzenie wyniosło 46,5 miliarda lat świetlnych. Sęk w tym, że niektóre teorie zakładają, iż granica ta może być nawet 250 razy dalej.

Jak widać, nasze przypuszczenia dotyczące rozmiarów Wszechświata w dużej mierze opierają się na gdybaniu. Z roku na rok pojawiają się jednak coraz bardziej zaawansowane metody pozwalające analizować tę kwestię.

[Źródło: livescience.com; grafika: NASA]

Czytaj też: Jedna liczba pokazuje nieprawidłowość w naszym rozumieniu Wszechświata

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej