Władze Rosji mają teraz spory problem, bo ich jedyny lotniskowiec Admirał Fłota Sowietskogo Sojuza Kuzniecow, którego historia sięga 1981 roku może skończyć na stercie złomu, jeśli nie znajdzie się nowego suchego doku dla tego potężnego okrętu. Ten musi obecnie przejść kompleksową modernizacje po nieco zbyt bliskim spotkaniu z żurawiem PD-50. „Dlaczego więc nie podpłynie do stoczni?” – zapytacie i będzie to dobre pytanie, choć nie spodziewajcie się skomplikowanej odpowiedzi. Kuzniecow jest obecnie po prostu niezdolny do rejsu. 

Teraz Rosja stoi więc pod przymusem zorganizowania holowania do jednego z suchych doków, ale problem w tym, że najbliższy od miejsca „zaparkowania” Kuznetsova znajduje się tak daleko, że trwałoby to wieki. Ratunku dla tego lotniskowca można upatrywać się w rodzaju „pływających suchych doków”, a dokładnie PD-41, który może obsługiwać statki do 80000 ton. Nasz poszkodowany musi bowiem znaleźć się poza wodą, aby inżynierowie mogli zainstalować na nowo turbiny.

Problem polega na tym, że PD-41 znajduje się tysiące mil na rosyjskim Dalekim Wschodzie, wspierając statki rosyjskiej floty pacyficznej. Holowanie Kuzniecowa z Zatoki Kolskiej, przez Morze Norweskie, przez Północne i Południowe Oceany Atlantyckie, przez Przylądek Dobrej Nadziei, a potem przez Ocean Indyjski, Południowy Pacyfik i Północny Pacyfik byłoby bardzo trudne.

Remont jest jednak ważny, bo ma na celu utrzymać jedynego lotniskowca Rosji na kolejne 25 lat, a jeśli do niego nie dojdzie, to państwo prawdopodobnie zezłomuje go na poczet nowych statków. Sam rosyjski minister obrony ogłosił jednak, że 25% modernizacji zostało ukończone, a cała praca ma zakończyć się już w 2020 roku. Jest to jednak prawdopodobnie jedynie granie dobrej miny do złej gry, aby lotniskowiec nie skończył pod prasą.

Czytaj też: Niemiecka agencja kosmiczna chce łapać rakiety w locie

Źródło: PopularMechanics

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej