WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Klucze Metro Exodus dezaktywowane – autorzy zrozumieli, że ktoś ich okradł

Klucze Metro Exodus, które zostały zakupione od nieoficjalnych sprzedawców, zostały dezaktywowane. Autorzy odkryli, że ktoś ich okradł.

Zapewne wielu z Was kojarzy sklepy sprzedające klucze do gier. Kody te zazwyczaj są tańsze i pozwalają cieszyć się grą w okazyjnej cenie. Problem jednak w tym, że nie zawsze klucze, które tam trafiają, pochodzą z legalnego źródła. Może się zdarzyć, że dana partia jest kradziona. Tak właśnie stało się w przypadku produkcji 4A Games. Jak do tego doszło?

Czytaj też: Grafika Vampire: The Masquerade Redemption poprawiona za pomocą sztucznej inteligencji

Zapewne pamiętacie zamieszanie z premierą Metro Exodus na PC. Gra miała trafić do sprzedaży na Steam, a w ostatniej chwili zmieniono jej „sklep docelowy” na Epic Games Store. Problem jednak w tym, że w tym czasie drukowano już pudełka z grą, które potem otrzymały obrzydliwe naklejki, zakrywające logo Steam. W środku tych pudełek miały znaleźć się kody na Steamową wersję gry.

Klucze były już drukowane i gdy podjęto decyzję o zmianie sklepu, to trzeba było pozbyć się starych kluczy. Cóż, okazuje się, że zamiast trafić one do kosza – trafiły one do serwisów sprzedających klucze. Problem odkryto dopiero w momencie, gdy sporo osób, które zdążyły kupić wersję Steam gry zauważyło, że ich gra się nie aktualizuje. Wszystkie te osoby łączyła jedna wersja gry – ta, która nie miała trafić do sprzedaży.

Jak wyszło po analizie, wszystkie te osoby kupiły klucz od nieoficjalnego sprzedawcy. Co się stało z kradzionymi kluczami? Zlokalizowano je wszystkie i dezaktywowano, łącznie z tymi już aktywowanymi na platformie Steam. Gracze stracili dostęp do produkcji, a wydawca (Deep Silver) radzi ubiegać się o zwrot pieniędzy.

Deep Silver poinformowało również, że jedynymi oficjalnymi miejscami sprzedaży cyfrowej wersji gry w postaci kluczy były:

  • Humble Bundle
  • Razer Store

Czytaj też: Mikrotransakcje w Wolfenstein: Youndblood – co za nie kupimy?

Źródło: pcgamer.com