Autorzy na DefenseNews uderzyli niedawno w ciekawą kwestię, która dotyczy bezpośrednio broni przyszłości oraz tego, na czym będzie polegać kolejna wojna na ogromną skalę. Nam pozostaje mieć oczywiście nadzieję, że ta nigdy nie będzie miała miejsca i choć tego typu gdybanie może być momentami bezsensowne, to jednak w tym konkretnym sporo jest prawdy. 

Czytaj też: Bombowce B-1B Lancer mogą już dzierżyć naddźwiękowe pociski

Zapewne już nie raz słyszeliście o tym, że wojna będzie dotyczyła nie bezpośredniego konfliktu, a tego, który będzie odbywał się na poziomie Internetu. Do niego podpinamy przecież coraz to więcej urządzeń, co również robi wojsko, choć zapewne znacznie bardziej rozważnie, jak zresztą Rosja, która chce stworzyć sobie oddzielny Internet.

Jednak to podejście dotyczy stricte samego wyposażenia i broni w wojsku. Czegoś, do czego praktycznie wszystkie kraje podchodzą prostolinijnie, wydając na nowe okręty, czy myśliwce miliardy, choć nie zapewniają im jednego – łatwej możliwości rozbudowy i aktualizacji w następnych latach. Większość systemów broni jest tak hermetyczna, że nierzadko wprowadza się ją do użytku po latach rozwoju w momencie, w którym na horyzoncie już widać zupełnie nowe (lepsze) podejście.

Dlatego też prawdziwa broń przyszłości, wyposażenie i nawet infrastruktura każdego wojska powinna mieć zwłaszcza jedną wspólną cechę – prostą i skuteczną komunikacje. Przyszły sukces na polu bitwy będzie ściśle powiązany z szybkim przetwarzaniem informacji w przestrzeni kosmicznej, w powietrzu, na lądzie, morzu i cyberprzestrzeni.

Wojskowym terminem na to są „operacje wielodomenowe” i chodzi o stworzenie siły, która ma najlepsze „aplikacje” do szybkiego łączenia danych i zapewniania dowódcom krytycznej przewagi w podejmowaniu decyzji. Coś na zasadzie „Map Google”, która mogłaby przekazywać dowódcom informacje w czasie rzeczywistym o ruchach i pobycie wroga.

Czytaj też: Samsung wyłączy jedną ze swoich ważnych aplikacji

Źródło: DefenseNews

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej