WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test obudowy Krux Mirror

Krux to nowy gracz na rynku podzespołów komputerowych. Czy jego obudowa Mirror jest warta polecenia?

Obudowę otrzymałem w standardowym kartonie. W zestawie jest instrukcja, opaski zaciskowe i zestaw śrubek. Wszystko jest zatem całkowicie standardowe i bez zaskoczeń.

Krux Mirror ma wymiary 454 mm x 415 mm x 212 mm. Waży on 5,98 kg. Można w nim zamontować płyty główne o formacie ATX/micro ATX/mini ITX. Obudowa jest dostępna tylko w testowanej wersji.

Obudowa wygląda dobrze, choć mam do niej wiele uwag. Po pierwsze podświetleniem nie możecie sterować. Cały czas będzie się to samo wyświetlało i nie macie na to wpływu. Może się to rozwiązanie podobać, choć w erze RGB konkurencja oferuje w podobnej cenie lub niewiele większej możliwość zmiany podświetlenia.

Z przodu są trzy wentylatory (1000 RPM), ale każdy z nich zasilany jest przez złącze Molex. Oznacza to, że jeśli wszystkie podłączycie do zasilacza, to zrobi Wam się z tyłu choinka. Szkoda, że nie ma jakiegoś kontrolera albo zasilanie nie zostało inaczej rozwiązane.

Z przodu nie ma też żadnego filtra przeciwkurzowego, co jest akurat sporym minusem. Fajnie wygląda za to przednie hartowane szkło mocowane na cztery szybkośrubki. Jeśli kiedyś będziecie chcieli zmienić przednie wentylatory to pamiętajcie, że zmieszczą się tam tylko trzy modele 120 mm.

Góra jest raczej dosyć standardowa. Zamontujecie tutaj dwa wentylatory 120/140 mm a nad nimi znajduje się mocowany na magnes filtr przeciwkurzowy. Także bliżej przodu jest panel wejścia/wyjścia. Do dyspozycji jest jedno złącze USB 3.0, dwa USB 2.0, wejście na mikrofon i wyjście na słuchawki. Żałuję, że nie ma większej ilości złączy USB 3.0 – czasami jedno to za mało, aby szybko przesyłać dane. Od dwóch złączy USB 2.0 powoli się odchodzi, więc tutaj mamy troszkę przestarzałą konfigurację.

Lewy bok to szkło hartowane mocowane na cztery szybkośrubki. Nie sięga jednak ono do samego dołu – piwnica jest obudowa. Prawy bok to dosyć cienka blacha mocowana na dwie szybkośrubki.

Krux Mirror stoi na czterech nóżkach. Są one wyłożone specjalnym materiałem, ale obudowa i tak ślizga się po panelach. Pod zasilaczem widoczny jest filtr przeciwkurzowy, który nie ma żadnego ułatwienia w montażu. Będzie więc z nim mały problem, jeśli będziecie chcieli go wyjąć i wyczyścić.

Tył jest standardowy. Przeszkadzają jedynie wyłamywane zaślepki PCI (jest ich 7 sztuk) oraz naklejka z tyłu wentylatora. Zwyczajnie wygląda ona dosyć brzydko i warto ją od razu odlepić.

Wnętrze zostało podzielone na dwie strefy. Oddziela je metalowa piwnica, na której jest miejsce do przeciągnięcia przewodów oraz dwa miejsca montażowe dla dysków 2,5 cala.

W miejscu montażu płyty głównej jest standardowo duży otwór. Po prawej widać miejsce do przeciągnięcia kabli oraz kolejne dwa miejsca montażowe dla dysków 2,5 cala. Krux Mirror ma także miejsca na przeciągnięcie kabli nad płytą główną. Pod tym względem obudowa wypada całkiem nieźle. Z tyłu najwięcej miejsca na kable jest tam, gdzie jest wybrzuszenie. Jednakże za samą płytą też jest sporo przestrzeni. Nie powinniście mieć problemów z ładnym ułożeniem przewodów.

W Krux Mirror zmieścicie karty graficzne o długości do 320 mm i chłodzenia procesora o wysokości do 162 mm. Spokojnie zmieścicie więc większość produktów dostępnych na rynku.

W piwnicy jest miejsce na zasilacz o długości do 200 mm. Stawiany jest na nóżkach bez żadnego wytłumienia. Dalej jest miejsce na dwa dyski 3,5 cala. Szkoda, że nie ma tam szyn montażowych, które ułatwiłyby montaż oraz pozwoliły na zainstalowanie kolejnych dwóch dysków 2,5 cala.

W Krux Mirror zmieścicie 120/240 AiO z przodu, 120 z tyłu oraz 120/240 na górze (z obostrzeniem, że pamięci nie mogą mieć wysokości większej niż 32 mm). Jeśli chcecie na górze zmieścić chłodnicę to musicie uważać na kompatybilność.

Montaż podzespołów w Krux Mirror był bezproblemowy z jednym wyjątkiem. Problemem były wyłamywane zaślepki PCI, które po montażu płyty haczyły o nią. Musicie najpierw je wyłamać a dopiero później zamontować płytę. Plusem jest za to całkiem niezły system zarządzania okablowaniem i sporo miejsca z tyłu – wyjątkowo nie miałem żadnych problemów z domknięciem prawego boku. Co ciekawe po stworzeniu choinki ze złączy Molex też udało się je w miarę sensownie ułożyć – co jednak nie znaczy, że zastosowanie takiego złącza jest plusem.

Spis treści:
PRZEJDŹ DO 2 STRONY: Metodologia i platforma testowa
Pokaż cały spis treści
PRZEJDŹ DO 2 STRONY: Metodologia i platforma testowa