WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Ultraszybkie ładowanie elektrycznych samochodów jest kwestią czasu

Problem z elektrycznymi samochodami sprowadza się z reguły głównie do ich zasięgu oraz potrzeby długiego ładowania. Wygląda jednak na to, że jego rozwiązanie jest kwestią czasu.

Jak twierdzi AutoCar, czasy potrzebne na naładowanie pojazdów elektrycznych prawdopodobnie wkrótce spadną, a źródła branżowe przewidują, że już za pięć lat powinno być możliwe bardzo szybkie ładowanie nawet akumulatorów o dużej pojemności w ciągu 10 minut.

Wszystko sprowadza się do dwóch kwestii – wprowadzenia systemu ładowania o dużej mocy oraz poprawy projektu akumulatorów. Obecnie większość pojazdów elektrycznych jest wyposażona w układy elektryczne 400 V, które są oceniane przez przemysł jako układy wysokiego napięcia. Jego wzrost jest z kolei kluczowy dla prędkości ładowań, co potwierdza architektura 800 V wprowadzona przez Porsche.

Większość publicznych szybkich stacji ładujących może z kolei zapewniać do 50 kW prądu stałego, ale w zeszłym roku zaczęły pojawiać się ultraszybkie ładowarki o mocy do 150 kW i garść ultraszybkich ładowarek 800 V o mocy 350 kW. To z nich jako pierwszy może korzystać Porsche Taycan właśnie dzięki architekturze elektrycznej 800 V. Dzięki temu nieco ponad 20 minut wystarcza, aby z 5% naładować akumulatory do 80%.

Czytaj też: Pojedynek trzech Audi RS o różnych silnikach

Jednak szybkość ładowania nie polega wyłącznie na mocy ładowarki, bo zależy również od tego, jak szybko ogniwa akumulatorowe mogą przyjmować ładunek. Niestety do tej pory te były nieco z tyłu pod kątem rozwoju, ale popularność EV sprawiła, że naukowcy i inżynierowie już się tym zajmują. Cel? Osiągnięcie takiego poziomu ładowania, który sprawi, że samochody elektryczne będą na pewnym poziomie równe ze spalinowymi.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News