„Latające samochody”, które często utożsamiamy po prostu z wielkimi dronami, są jednym z najbardziej interesujących segmentów rozwoju na transportowym rynku. Do tej pory znalazło się na nim kilku prekursorów, którzy jednak nadal są daleko od wprowadzenia komercyjnych lotów na dużą skalę, ale może zajmą się tym wcześniej nieco bardziej niszowe firmy, jak np. Lilium?

Czytaj też: Hyundai znalazł wsparcie w produkcji elektrycznych samochodów u Rimac Automobili

Lilium po raz pierwszy pojawiło się w 2016 roku, reklamując się, jako lotniczy z kilkoma bardzo ambitnymi projektami, które dotyczyły opracowania pięciomiejscowego samolotu elektrycznego, który może wystartować w pionie, przełączyć się na lot poziomy w powietrzu i przelecieć spore odległości na każdym ładowaniu. Firma zrobiła teraz znaczący krok w kierunku osiągnięcia tego celu tym, że Lilium Jet odbył swój dziewiczy lot w formie pełnowymiarowego prototypu.

Sam plan Lilium miał rozwiązać problem zatłoczonych ulic za pomocą całkowicie elektrycznej latającej taksówki, którą będzie można zamówić za pomocą aplikacji mobilnej. Wizja przyszłości Lilium Jet sprowadza się do lądowania na określonych platformach w mieście, aby zgarnąć pasażerów i dostarczyć ich w konkretne miejsce przy pominięciu korków. Z kolei chowane podwozie i imponująca liczba 36 elektrycznych silników odrzutowych sprawia, że ten „latający samochód” może wystartować pionowo nawet w ciasnych przestrzeniach, kierując strumień powietrza w dół. Ten następnie wykorzystuje klapami do stworzenia ciągu horyzontalnego aż do 300 km/h i właśnie godzinnemu lotu, który został wyznaczony na 300 km na jednym ładowaniu.

Lilium ma nadzieję, że jego taksówki lotnicze będą obsługiwać miasta na całym świecie do 2025 roku, a koszt podróży nimi będzie porównywalny z kosztami tradycyjnych taksówek. Planuje jednak rozpocząć próby wcześniej.

Czytaj też: Elektryczne latające samochody nie takie „eko”, jak mogłoby się wydawać

Źródło: New Atlas

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!