Ural Motorcycles we współpracy z firmą DJI zaprezentowało właśnie motocykl, który łączy odchodzącą do lamusa konstrukcję z nowoczesnością. Na (nie?)szczęście pojawi się wyłącznie w nakładzie 40 egzemplarzy, co podkreśla albo elitarność tego projektu, albo niezbyt przemyślaną konstrukcję.

Ten limitowany motocykl z wbudowanym dronem DJI jest poniekąd czymś unikalnym na rynku, choć obaj producenci mogli się postarać nieco bardziej. Pompatycznie wręcz nazwany Ural Air może i nie umożliwi Wam przejażdżki po paśmie tytułowych gór, ani niespecjalnie zapewni Wam sprzęt do podbicia powietrza, ale… no cóż, trudno znaleźć w takiej mieszance coś pozytywnego. Firma zdecydowała się bowiem na połączenie motocykla z bocznym wózkiem, które przypominają mi sytuacje na rynku motoryzacyjnym sprzed kilkudziesięciu lat. Muszę jednak przyznać, że zgrabne połączenie oldschoolowego stylu z nowoczesnym designem i matowymi kolorami zrobiły swoje.

„Najważniejszy” element modelu Ural Air znajduje się właśnie we wspomnianym wózku, a dokładnie na jego przedniej części. Nie bez powodu niewielki kwadracik oznaczono znakiem lądowiska dla helikopterów, bo właśnie pod nim znajduje się komora, z której po jednym kliknięciu wyleci dron Spark od DJI. Jego lądowanie jest już mniej efektowne, ponieważ wymaga zamknięcia klapy, na której quadcopter będzie mógł spocząć. Sam dron jest wprawdzie niezły, ale chyba nikt nie obraziłby się obecnością znacznie lepszego modelu Mavic Air. Zwłaszcza że Ural Air kosztuje 18000$, co zawyżyła zapewne sama unikalność 40 wyprodukowanych egzemplarzy. Te chyba jednak się nie sprzedały, bo nadal możemy złożyć rezerwacje.

Czytaj też: Mitsubishi chce drukować w 3D z użyciem metalu i tworzyw sztucznych

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej