WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Małe magnesy usuną szkodliwe chemikalia z wraku XVI-wiecznego okrętu

W 1545 roku doszło do bitwy między wojskami angielskimi oraz francuskimi. Podczas jej trwania statek Mary Rose, najprawdopodobniej na skutek nadmiernego obciążenia, zatonął. W śmiertelnej pułapce zginęło niemal pięciuset członków załogi. Teraz naukowcy próbują znaleźć sposób na oczyszczenie wraku ze szkodliwych związków.

Statek wydobyto w 1982 roku i umieszczono w Muzeum Morskim w Portsmouth. Dzięki przykryciu grubą warstwą mułu na pokładzie pozostało wiele przedmiotów, a sam kadłub zachował się w ok. 40 procentach. Problem w tym, że na powierzchni Mary Rose znajdują się morskie bakterie, które emitują siarkowodór. Na skutek korozji żelaznych elementów statku, m.in. dział oraz okuć dochodzi do reakcji z siarkowodorem, czego efektem są siarczki żelaza. O ile takie zjawisko nie jest groźne pod wodą, gdzie znajduje się niewiele tlenu, tak sytuacja ulega zmianie na lądzie. Siarczki żelaza, reagując z tlenem, tworzą sole siarczanowe i kwas siarkowy. Są one odpowiedzialne za dalsze niszczenie kadłuba.

Aby zapobiec korozji naukowcy w 1994 rozpoczęli pokrywanie statku przy pomocy związku zwanego glikolem polietylenowym. Proces zakończył się w 2013 roku i wtedy wykryto problem z kwasami, które powstają na skutek korozji. Badacze doszli do wniosku, że skoro w rdzeniach cząstek znajduje się magnetyt, to będzie można je potraktować magnesami, aby wydobyć szkodliwe związki z kadłuba. Zostanie on pokryty polimerem w formie żelu, który zmienia swoją postać przy spadku temperatury poniżej 22 stopni Celsjusza. Wtedy kompozyt staje się cieczą, która wsiąknie w drewno wraz z nanocząsteczkami. Następnie naukowcy, przy pomocy pola magnetycznego, skierują kompozyt w wybranym kierunku. Substancja po drodze „zgarnie” cząstki zawierające magnetyt, a po ogrzaniu przybierze stałą formę, która zostanie oderwana od statku.

Przy użyciu porfiryny udało się w czasie testów wydobyć ok. 85% żelaza z roztworu, którym pokryto kawałki dębu. Proces trwał 10 godzin i gdyby go wydłużyć, skuteczność mogłaby nawet wzrosnąć. Teraz przyjdzie czas na próby z użyciem fragmentów Mary Rose. Jeśli rozwiązanie okaże się przydatne, cały kadłub zostanie poddany „kuracji”. Kolejnym etapem miałoby być oczyszczenie innych elementów z jonów żelaza. Mowa m.in. o przedmiotach należących do załogi, aksamicie, żaglach i innych tkaninach.

[Źródło: arstechnica.com; grafika: American Chemical Society]

Pierwszy na świecie autonomiczny statek towarowy wyruszy w rejs w 2020 roku