Przez cały rok w marsjańskiej atmosferze tworzą się niebieskie chmury lodu, unoszące się na wysokości między 30 a 60 kilometrów nad powierzchnią planety. Tam przesuwają się po niebie jak pierzaste chmury Cirrus, które często możemy zobaczyć na Ziemi. 

Kilkadziesiąt lat po tym, jak łaziki takie jak Mars Pathfinder wysłały pierwsze zdjęcia tych chmur, astronomowie wciąż usiłują je zrozumieć. Aby uformować chmurę, unoszące się w powietrzu cząsteczki lodu lub wody potrzebują czegoś stałego do skondensowania – może to być plamka soli morskiej lub jakiś zabłąkany pył rzucony na wiatr. Naukowcy od dawna zakładali, że fragmenty pyłu wciągnięte w marsjańską atmosferę mogą być źródłem lodowych błękitnych chmur. Okazuje się jednak, że może być inaczej.

Czytaj też: Od poniedziałku będziecie mogli oglądać proces konstrukcji łazika Mars 2020

Hipoteza wygląda następująco: każdego dnia od 2 do 3 ton skał kosmicznych uderza w marsjańską atmosferę i rozpada się. Powoduje to powstawanie kurzu, który unosi się w powietrzu. Może on być wystarczający, aby zamienić śladowe ilości pary wodnej w atmosferze w lodowe chmury. Aby dowiedzieć się, czy jest to możliwe, naukowcy przeprowadzili wiele symulacji komputerowych. W ramach tych symulacji chmury powstały na właściwych wysokościach tylko wtedy, gdy meteoryty wyrzuciły dostateczną ilość pyłu do nieba. Gdy nie było meteorytów, nie było chmur.

Badacze zauważyli również, że chmury meteorów na Marsie miały zauważalny wpływ na klimat planety. W pewnych porach roku obłoki lodowe na marsjańskim niebie zwiększyły temperaturę w górnych warstwach atmosfery nawet o 10 stopni Celsjusza.

[Źródło: livescience.com; grafika: NASA]

Czytaj też Naukowcy odnaleźli logo Star Trek na Marsie

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!