WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Wyścigowa bestia kontra rodzinny sedan, czyli McLaren F1 i Model 3 na torze

Jeśli mielibyśmy liczyć na palcach momenty, w których Modele Tesli zaskoczyły nas swoimi osiągami, to wszystkim nam zabrakłoby dłoni i stóp. Teraz jednak mowa o zaskoczeniu z rodzaju tych przeogromnych.

Chociaż stawianie na jednym torze maszynki stricte do wyścigów i samochodu elektrycznego, którego celem jest bycie przystępnym i prorodzinnym jest szaleństwem, to już czuję, że wiecie, jak się skończy. Pięciodrzwiowy sedan Tesli zrobił jednak to, co do niego należało, czyli rozgromił konkurencje po raz kolejny.

Jednak… come on! Nie dorównał mu McLaren F1, a więc coś, co w teorii powinno zjadać na śniadanie super- i nawet hipersamochody. Na jego usprawiedliwienie możemy zaznaczyć dodatkowo, że w grę wchodziła Tesla Model 3 Performance ze sporą kupą modernizacji.

Mowa dokładnie o egzemplarzu Unplugged Performance Model 3 Ascension-R, czyli Modelu 3, który nadal może szaleć na publicznych drogach. Otrzymał jednak zmiany w aerodynamice, zawieszeniu, systemie hamulcowym, otrzymał wyścigowe fotele oraz nowe felgi i opony Michelin OE z Porsche 997 GT3.

Jednak to ciągle stary dobry Model 3 Performance, który rozwalił McLarena F1 w wyścigu na torze o 1,3 sekundy (1:03,3 vs 1:04.6)