WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Test Motorola Moto G 5G Plus, czyli sieć 5G trafia pod strzechy

Test Motorola Moto G 5G Plus, czyli sieć 5G trafia pod strzechy

Smartfony z 5G będą drogie mówili. Wydamy na nie majątek mówili. I faktycznie drogo było tylko na początku. Później pojawiły się smartfony tańsze, takie jak Moto G 5G Plus. Smartfon z mocnej średniej półki, z dużym ekranem oraz właśnie modemem sieci 5G. Tylko czy poza łącznością piątej generacji Motorola ma coś jeszcze do zaoferowania? Sprawdźmy.

Specyfikacja Motorola Moto G 5G:

  • obudowa o wymiarach 168 x 74 x 9mm, masa 207 gramów, metalowy korpus, plastikowy tył, szklany ekran, odporna na zachlapania,
  • ekran LCD o przekątnej 6,7 cala, rozdzielczość 1080 x 2520 pikseli, proporcje 21:9, odświeżanie 90 Hz, HDR10,
  • układ Qualcomm Snapdragon 765, grafika Adreno 620,
  • 6 GB pamięci RAM, 128 GB pamięci wbudowanej, gniazdo kart microSD,
  • cztery aparaty: główny 48 Mpix (26mm, F/1.7, 1/2″), szerokokątny 8 Mpix (F/2.2, kąt widzenia 118 stopni), makro 5 Mpix (F/2.2, autofocus), czujnik głębi ostrości 2 Mpix,
  • podwójny aparat przedni: 16 Mpix (F/2.2), szerokokątny 8 Mpix (F/2.2),
  • Bluetooth 5.1, Wi-Fi Ac, 5G, NFC, Jack 3,5mm, USB-C, czytnik linii papilarnych na boku obudowy,
  • Android 10,
  • akumulator litowo-polimerowy o pojemności 5000 mAh, szybkie ładowanie o mocy 20W,
  • cena 1899 zł.

W zestawie, obok smartfonu, znajduje się kluczyk do otwarcia gniazda kart, silikonowy pokrowiec, kabel USB-C oraz ładowarka sieciowa o mocy 20W.

Wizualna perełka

Motorola Moto G 5G jest smartfonem bardzo ładnym. To zasługa kilku elementów. Przede wszystkim w oczy rzuca się ładny, niebieski kolor obudowy. Niebieski jest korpus, przyciski oraz tylny panel. Tył jest gładki, ale pod nim znajduje się mieniąca się tęczowo naklejka. Taka sama znajduje się też ma module aparatu, co tworzy ładną i spójną całość. Choć szkoda, że tył nie jest w żaden sposób chropowaty. Jest za to plastikowy i niestety szybko się rysuje.

Z przodu mamy wielki ekran otoczony stosunkowo cienkimi ramkami oraz dwa nieduże obiektywy aparatów. To pierwsza Motorola z podwójnym aparatem do selfie. Głośnik rozmów znajduje się na górnej krawędzi obudowy, ale jest skierowany do przodu, a nie po skosie w górę.

Na dolnej krawędzi Moto G 5G Plus znajdziemy gniazdo Jack 3,5mm, port USB-C i głośnik zewnętrzny.

Na lewy bok trafiło gniazdo kart oraz przycisk uruchamiający asystenta Google. Niestety nie można go dowolnie skonfigurować, więc dla wielu osób może być bezużyteczny.

Na boku prawym mamy przyciski regulacji głośności oraz włącznik ze zintegrowanym czytnikiem linii papilarnych. Wciska się bardzo opornie i jest zwyczajnie niewygodny. Można się do niego przyzwyczaić, ale zdecydowanie powinien wciskać się bardziej miękko.

Ekran wywołuje mieszane uczucia

Spotkałem się z negatywnymi opiniami na temat ekran Moto G 5G Plus i nie do końca się z nimi zgadzam. Przede wszystkim wyświetlacz jest ogromny i obsługiwanie go jedną ręką praktycznie nie wchodzi w grę. Ze względu na jego panoramiczne proporcje można sięgnąć palcem przeciwległego boku, ale już rogi ekranu dla przeciętnej osoby są nieosiągalne. Ale rozmiar ekranu to kwestia gustu.

Wyświetlacz przy standardowych ustawieniach obrazu faktycznie rozczarowuje. Jest nieco ciemny, ze zbyt ciepłymi barwami, z brzydką żółcią zamiast bieli. Problem rozwiązuje przejście na tryb żywych kolorów. Obraz faktycznie ożywa. Kolory są wyraziste, a biel robi się zdecydowanie bardziej biała. Dla niektórych może być zbyt zimna, ale ogółem jest naprawdę dobrze. Ekran jest jasny, czytelny w słońcu i oferuje szerokie kąty widzenia. Note20 to nie jest, ale jak na średnią półkę jest naprawdę dobrze.

Na plus trzeba też odnotować 90Hz odświeżanie obrazu, które faktycznie widać. Animacje w zasadzie od razu przyśpieszają i zauważymy to już podczas przewijania pulpitów i Menu.

Czysty Android pod cieniutkim płaszczykiem

Na pierwszy rzut oka interfejs Moto G 5G wygląda jak zawsze. To typowy czysty Android bez dodatków producenta. Od niedawna jednak Motorola chce dodać do interfejsu coś od siebie. Zostało to nazwane – Style.

Style to dyskretna kosmetyka jaką możemy przeprowadzić w interfejsie. Do wyboru mamy jedną z czterech czcionek, kilka kolorów ikon belki systemowej i przycisków interfejsu, cztery kształty ikon i trzy rozmiary siatki ikon. Niewiele, niby nic, ale jeśli się przez wiele miesięcy używa tego samego telefonu, to taka subtelna zmiana potrafi naprawdę wiele dać.

Nie zabrakło też funkcji, bez której posiadacze smartfonów Motoroli nie kupią kolejnego modelu – Gestów Moto. Czyli włączanie aparatu poprzez obrócenie smartfonu, latarki poprzez potrząśnięcie obudowy, czy wyciszenie po odłożeniu go ekranem do dołu.

5G jest, ale flagowce lepiej radzą sobie z zasięgiem

Do tej pory wszystkie smartfony z 5G jakich używałem radziły sobie w moim pozbawionym zasięgu mieszkaniu dobrze. Dobrze, czyli łapały tyle sygnału sieci, że możliwe było bezproblemowe prowadzenie rozmów. Moto G 5G miała momenty, w których jakiś zasięg miała, ale dodzwonienie się na nią nie było możliwe. Oczywiście mówimy tutaj o bardzo skrajnym przypadku ale to pokazuje, że smartfony z 5G ze średniej półki mogą nie być takimi mocarzami zasięgu jak flagowce.

W normalnych, codziennych warunkach o zasięgu Moto G5 G Plus nie można powiedzieć złego słowa. Jest silny, stabilny i działa bez zarzutów. Sieć 5G działa, jeśli już znajdziemy się w jej zasięgu. Chyba, że… używacie testowego egzemplarza smartfonu i macie kartę SIM Plusa. Tak jak ja. Niestety w takiej konfiguracji 5G nie działa, ale takie bywają uroki testowych urządzeń. Czasami niektóre funkcje nie działają tak jak w finalnych egzemplarzach i nic na to nie poradzimy.

Motorola nie ma żadnych problemów z jakością połączeń. Rozmówcę słychać głośno, a dźwięk jest dobrej jakości. Zastrzeżeń nie mam też do stabilności połączeń Wi-Fi i Bluetooth, sprawnie działa też NFC, jak i czytnik linii papilarnych.

Wydajność bez zarzutów, bo do Polski trafił mocniejszy wariant

Moto G 5G Plus jest w Polsce dostępna w opcji z 6 GB pamięci RAM. Niby różnica w stosunku do 4 GB jest niewielka, ale miałem okazję porównać oba modele. I różnica jest jednak kolosalna. Szybkość otwierania aplikacji, robienia zdjęć, wielu codziennych czynności… To niebo a ziemia.

Na co dzień smartfon działa bez zarzutów. Nie każde na siebie czekać. Radzi sobie z większością gier dostępnych na rynku, jak również przeglądaniem Internetu z wieloma otwartymi kartami.

W Ustawieniach możemy znaleźć funkcję automatycznej wydajności. Wykorzystano tutaj elementy uczenia maszynowego i smartfon uczy się naszego sposobu użytkowania. Po pewnym czasie zacznie przewidywać nasze ruchy i w tle zacznie uruchamiać najczęściej używane przez nas aplikacje, tak żebyśmy nie musieli czekać na ich aktywację. Mam wrażenie, że powoli zaczynało to u mnie działać, ale na efekty zdecydowanie trzeba dłużej poczekać.

Wakacyjny aparat

Robiąc zdjęcia za pomocą Moto G 5G przyszło mi do głowy, że to faktycznie niezły sprzęt do taniego, wakacyjnego fotografowania. Do dyspozycji mamy tutaj trzy użyteczne aparaty – główny i szerokokątny oraz aparat makro. Muszę zwrócić honor Motoroli, bo firma uparcie stara się poprawić aparat makro i ten w Moto G 5G Plus stał się już użyteczny. Ma przede wszystkim wyższą rozdzielczość – 5 Mpix oraz autofocus. Nadal uważam, że to zabawa dla cierpliwych znacznie trudniejsza niż teleobiektyw, ale efekty zdjęć są naprawdę niezłe.

Do tego mamy solidne wsparcie dwóch aparatów przednich. Choć nie do końca jeszcze wiem, czy jest sens montowania dwóch aparatów w ekranie. Bo każdy ma inne potrzeby. Jedni wolą robić selfie sami sobie, wtedy sprawdza się aparat tradycyjny. Drudzy wolą selfie grupowe i tutaj obiektyw szerokokątny jest nieoceniony. Wbrew pozorom to spory dylemat, który z nich wykorzystać w smartfonie.

Jeśli chodzi o jakość zdjęć, jest przyzwoicie. W przypadku aparatu głównego mamy sporo szczegółów, ładne kolory, bardzo minimalne winietowanie na czystym niebie. Nawet jakiś nieśmiały bokeh pojawia się w momencie, kiedy skupiamy się na fotografowaniu obiektów mocno na pierwszym planie. Nie do końca tylko rozumiem skąd takie dziwne plamy w tle, które kilka razy pojawiły mi się w obramowaniu niektórych fotografii.

W przypadku zdjęć wykonanych aparatem szerokokątnych tradycyjnie nieco brakuje szczegółów na bokach kadru. A w ciemniejszy otoczeniu brzegi wyglądają jak namalowane farbą. Nie mniej jednak zdjęcia szerokokątne, szczególnie budynków, wypadają pozytywnie.

Muzyczna nieśmiałość

Moto G 5G Plus została wyposażona w gniazdo Jack 3,5mm. Coraz większa rzadkość na rynku, standard w przypadku Motoroli. Jakość dźwięku stoi na wysokim poziomie. Mamy szeroką skalę dźwięku, z miłymi dla ucha tonami niskimi, ładnie współgrającymi z wyższymi partiami. Do tego smartfon oferuje całkiem rozbudowany korektor dźwięku.

Niestety bez względu na to, do czego bym Moto G 5G Plus nie podłączył, dźwięk jest cichy. I to bardzo. Tak jakbym ustawił go na jakieś 70-80% skali głośności.

Duża bateria dobrym kompanem dużego ekranu

Motorole zawsze uchodziły za wzór wydajności energetycznej i nie inaczej jest w przypadku Moto G 5G Plus. Pomimo bardzo dużego ekranu, akumulator o pojemności 5000 mAh zapewnia 1,5 dnia intensywnego działania. W tym czasie wykonywałem ok 40 minut rozmów, korzystałem z Internetu i komunikatorów przy aktywnym ekranie (stałe 90 Hz) przez ponad 2 godziny, słuchałem muzyki przez 1,5 godziny, do tego miałem stale aktywne powiadomienia z kilku aplikacji i podpięty zegarek lub opaskę sportową przez Bluetooth. Przy nieco lżejszym użytkowaniu z automatycznym odświeżaniem ekranu dwa dni, a w porywach może nawet trzy są bez problemu w zasięgu ręki.

Motorola nieco podniosła moc ładowania, z 18 do 20W. Na tle konkurencji to niewiele i jak na dzisiejsze standardy smartfon ładuje się stosunkowo długo, bo do pełna w nieco ponad 2 godziny. Ale dzięki temu akumulator dłużej powinien zachować swoją pełną pojemność, a do 35% naładujemy go w pół godziny.

Motorola Moto G 5G Plus to solidny smartfon, ale bez 5G byłoby taniej…

Moto G 5G Plus to kolejny już smartfon Motoroli dla ludzi, którzy szukają urządzenia… działającego. Tu wszystko jest na swoim miejscu i działa do bólu solidnie. Wielokrotnie to powtarzam, ale to ten typ smartfonu, który bierze się do ręki i używa się go do wszystkiego i wszystko to działa dobrze.

Zdecydowanie jest to smartfon dla osób szukających dużego ekranu. Wbrew niektórych opinii jest on dobrej jakości, choć minimalnie odstaje w bardzo silnym słońcu. Całość jest zamknięta w bardzo efektownej i solidnej obudowie. Dalej mamy przyzwoitą wydajność, prawie czystego Androida z garścią przydatnych dodatków producenta, solidny aparat z w końcu użytecznym obiektywem makro i wydajny akumulator.

W Moto G 5G Plus w zasadzie wszystko jest na swoim miejscu, a do tego mamy model sieci 5G. I to jest kwestia dyskusyjna. Mam wrażenie, że gdyby nie on, smartfon powinien być wyceniony na nie więcej niż 1200 zł. Podatek od nowości jest tutaj zachowany. Ale z drugiej strony to nadal jeden z najtańszych smartfonów z 5G jaki można kupić w Polsce i na dzień dzisiejszy to mocno broni jego ceny. Z czasem oczywiście cena takich urządzeń będzie spadać, ale zanim to nastąpi, niecierpliwym pozostaje brać to, co aktualnie jest dostępne.