Sam nie wiem skąd wzięło się tyle szumu o modelu MX Vertical, którego Logitech właśnie zaprezentował, ale nie mi to oceniać. Należy jednak pamiętać, że wertykalne myszki są z nami od dawna – może nie dopracowane w aż takim stopniu i zazwyczaj stworzone z najtańszych materiałów… ale są i to za około 30/40 złotych. Czym więc pobije je MX Vertical? (Ehkm… samym logiem.. ehkm.)

Jak pewnie zauważyliście, nie jest to standardowa mysz, a jej wertykalna wariacja. MX Vertical mierzy 79 x 78.5 x 120 mm i waży około 135 gramów, co jest wprawdzie sporym wynikiem, ale zdecydowanie nie przypadkowym. Taka waga z pewnością przyda się w połączeniu z myszkami “precyzyjnymi”, gdzie będzie chroniło odrobinę użytkownika od przypadkowych drgań. Najważniejszym elementem jest oczywiście jej kształt, który został wyprofilowany pod 57-stopniowym kątem. Chwytając MX Vertical mamy więc wrażenie, że ściskamy komuś dłoń w naturalnej pozycji. Całość dopełnia specjalna faktura w formie garbowanej obudowy, dwa główne i boczne przyciski, rolka “premium” oraz przycisk zmiany czułości.

MX Vertical na szczęście ma wbudowany akumulator o pojemności 240 mAh. Możemy więc z niej korzystać za pośrednictwem Bluetooth, Logitech Unifying Receiver albo przewodu USB typu-C. Ten ostatni ma być w stanie naładować myszkę w (uwaga) minutę. Po tym czasie ta ma śmigać przez kolejne 3 godziny. W swoim materiale promocyjnym Logitech twierdzi, że MX Vertical zmniejsza o 10% napięcie mięśni, redukuje ucisk nadgarstka i czterokrotnie zmniejsza potrzebne do sterowania ruchy. Jej przeznaczenie to głównie praca biurowa, a nie gry wideo, choć cena 99$ wskazuje na iście gamingowy produkt. Jestem jednak pewien, że płacimy tutaj głównie za markę, bo producent nie podał nawet dokładnych informacji o zastosowanym sensorze.

Test myszy wertykalnej Crake i podkładki Time Zone Map Maxi

Źródło: Logitech
Zdjęcia: Logitech

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!