Samoloty wojskowe już w latach 70. były wyposażone w tego typu technologię, powodując, że bombowiec B-2 o ponad 50-metrowym rozstawie skrzydeł był na radarach widziany jako ptak większych rozmiarów. Z upływem lat stealth się rozwinęło, jednak dopiero teraz ma trafić do szerszego zastosowania w kontekście czołgów.

Jeden z najbardziej znanych czołgów, amerykański M1A2 Abrams ma trudności w zachowaniu niewidzialności na polu bitwy. Maszyna, wyposażona w silnik o mocy 1500 koni mechanicznych, ważąca siedemdziesiąt ton i mierząca jakieś dziesięć metrów ma utrudnione zadanie jeśli chodzi o ukrycie się przed niechcianym wzrokiem. Biorąc pod uwagę rozwój technik wykrywania, a przede wszystkim destrukcji ciężkiego sprzętu, dla czołgistów mogą nastać ciężkie czasy. Mogą, ale nie muszą, bowiem z pomocą nadciąga technologia stealth.

Podstawowym założeniem jest obniżenie temperatur emitowanych przez czołgi, aby lepiej mogły się ukryć w podczerwieni. Kolejnym krokiem ma być ich wyciszenie. O ile zamontowanie systemów chłodzenia wydaje się całkiem skutecznym rozwiązaniem, tak inżynierom może sprawić trudność zredukowanie hałasu emitowanego przez 70-tonową maszynę. Trzecim, ostatnim krokiem będzie… zwiększenie rozmiarów czołgów. Zabrzmi to lekko niedorzecznie i będzie bardziej efektem ubocznym wcześniejszych usprawnień oraz zmiany kształtu pojazdu na bardziej spłaszczony, co przełoży się na zwiększenie długości i szerokości.

Jak widać, ewolucja na polach bitew trwa cały czas, a inżynierowie prześcigają się w pomysłach, które mogłyby ją przyspieszyć. Czy ten najnowszy okaże się skuteczny?

[Źródło: popularmechanics.com; grafika: OBRUM]

Najdziwniej wyglądający samolot Airbus BelugaXL wykonał swój pierwszy lot

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej