Międzynarodowy zespół astronomów odkrył dowód na poparcie teorii związanej z obumierającymi gwiazdami. Zdaniem badaczy ich pozostałości formują ogromne kosmiczne kryształy. Badanie opierało się na danych zebranych przez sondę kosmiczną Gaia która jest obecnie zaangażowana w misję stworzenia trójwymiarowej mapy Drogi Mlecznej.

Kiedy umrze gwiazda o średniej masie, takiej jaką posiada Słońce, nie oznacza to automatycznego przejścia w supernową. Zamiast tego, wyczerpując zapas wodoru, zmieni się ona w czerwonego olbrzyma. Potem, wyczerpując całkowicie paliwo jądrowe, znikną zewnętrzne warstwy gwiazdy i pozostanie sam rdzeń. Nazywa się go białym karłem.

Jednak śmierć czerwonego karła i jego późniejsza transformacja w białego nie oznacza końca tej „ewolucji”. W ciągu miliardów lat rdzeń ochłodzi się do około 10 milionów stopni Celsjusza. W tym momencie serce gwiazdy zaczynie się krystalizować. Kiedy do tego dojdzie, atomy w niezwykle gęstym wnętrzu gwiazdy utworzą uporządkowaną strukturę w podobny sposób jak woda zamieniająca się w lód.

Proces krystalizacji spowalnia ochładzanie, teoretycznie przedłużając życie gwiazdy nawet o 2 miliardy lat. A ponieważ cykle życia białych karłów są tak dobrze znane, astronomowie są w stanie wykorzystać je jako narzędzie do oszacowania wieku pobliskich gwiazd. Ważne jest więc jak najlepsze zrozumienie, w jaki sposób krystalizacja wpływa na żywotność gwiazd. „Wszystkie białe karły krystalizują się w pewnym momencie ich ewolucji, chociaż bardziej masywne przechodzą ten proces wcześniej” – powiedział dr Pier-Emmanuel Tremblay. „Oznacza to, że miliardy białych karłów w naszej galaktyce zakończyły już ten proces i są w istocie kryształowymi kulami na niebie. Słońce stanie się krystalicznie białym karłem za około 10 miliardów lat.”

[Źródło: newatlas.com; grafika: University of Warwick]

Czytaj też: Najmłodszy pulsar został zaobserwowany przez naukowców

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej