Nike inwestuje w esport. Gry wideo przynoszą firmom masę pieniędzy.

O grach coraz rzadziej mówi się z przekąsem, podśmiechując się z osób, które w nie grają. Coś, co kiedyś było dziecinną zabawą, dzisiaj jest milionowym biznesem. Co prawda, co jakiś czas wciąż usłyszymy od niezaznajomionych z tematem dziennikarzy o tym, że kolejny morderca grał w gry wideo. Jaki związek ma to ze sprawą lub co chcą udowodnić takie osoby – tego nie wiem. W końcu było już masę badań udowadniających głupotę takich analogii.

Czytaj też: Wpadka wizerunkowa THQ Nordic na 8chan

Argument mówiący, o tym, że dany przestępca czy nawet niewinna osoba zachowuje się brutalnie przez gry wideo zostaje obalony, gdy przyjrzymy się ostatnim badaniom amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk czy tym czego dowiedli naukowcy z Uniwersytetu w Yorku. Badacze z USA zauważyli, że osoby, które grają w brutalne gry, prowadzą mniej odpowiedzialny tryb życia. Oznacza to, że przekraczają prędkość na drodze, piją, palą i uprawiają seks z nieznajomymi. Nie jest to jednak wina samych gier wideo. Takie osoby po prostu preferują rozrywki dostarczające im więcej emocji. Potrzebują silniejszych bodźców, które może dać brutalna gra wideo.

Naukowcy z Yorku badali za to związki pomiędzy regularnym graniem w gry wideo z kwalifikacją wiekową dla dorosłych (która notabene jest tylko informacją, a nie prawnym ograniczeniem, czego dużo osób również nie wie) a działaniami antyspołecznymi mającymi wpływ na przemoc. Trzy tysiące uczestników podzielonych na dwie grupy miało za zadanie ogrywać przez dłuższy czas dwie „bijatyki”. Jedna była realistyczna, prezentująca sceny z wyrywaniem kręgosłupów i miażdżeniem czaszki, a druga była produkcją bardziej przyjazną osobom w każdym wieku. Po pewnym czasie spędzonym w grze, uczestnicy wykonali prosty test związany z dokańczaniem zdań. W ten sposób naukowcy oczekiwali wyboru bardziej brutalnych skojarzeń, jednak nic takiego nie miało miejsca.

Nawet niedawno pojawiły się badania, dzięki którym dowiedzieliśmy się, że dzieci, które grają w brutalne gry, lepiej rozumieją przemoc i są w pełni świadome tego, czym ona jest. Na szczęście, takie oskarżenia o „zło” w grach, to już powoli przeszłość. Firmy coraz częściej stają się punktem zainteresowania „grubych ryb”, a korzystamy na tym wszyscy. Sponsor przekazuje gotówkę na np. turniej danej gry. Firma promuje się jako marka dla graczy i zarabia, turniej może się odbyć, gracze mogą oglądać zawody, wirtualna produkcja zyskuje nowych graczy. Wszyscy zadowoleni, branża poszła do przodu.

Kolejny taki krok wykonała firma Nike. Gigant obuwniczy postanowił podpisać czteroletni kontrakt z League of Legends Pro League w Chinach. Rozgrywki szesnastu drużyn otrzymały za to wsparcie. Zespoły mają otrzymać od Nike buty, ubrania oraz profesjonalne koszulki (jeśli będą chciały).

Oprócz tego Nike ma pomóc zawodnikom w lepszym przygotowaniu psychicznym i fizycznym do kolejnych rozgrywek. To ja idę poćwiczyć granie…

Czytaj też: Polskie WARSAW to Darkest Dungeon podczas powstania warszawskiego

Źródło: engadget.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!