Niejaki BIG (Bjarke Ingels Group) ma już na koncie kilka pływających projektów, ale ten we współpracy z organizacją non-profit Oceanix i Centrum Inżynierii Oceanicznej MIT przewyższa wszystkie poprzednie. Mowa bowiem o planie stworzenia Oceanix City, czyli pływającego miasta, w którym miejsce znalazłoby do 10000 ludzi.

Czytaj też: Niewielki domek Casa Ojalá zachwyca elastycznością

Pomysł na takie przedsięwzięcie nie wziął się znikąd, ponieważ podrzuciła go agenda ONZ w trosce o ciągły wzrost poziomu mórz i zmiany klimatu. Te do 2050 roku mają doprowadzić do tego, że 90% największych miast na świecie będzie narażonych na zalania i to właśnie przez morza. Z kolei nadmorskie miasta zostaną dotknięte zarówno powodziami, jak i erozją wybrzeży, co pozostawi miliony ludzi bez dachów nad głową. Jeśli do takiej tragedii dojdzie, to ratunkiem na taką kolej rzeczy ma być m.in. Oceanix City.

Plany jego konstrukcji obejmują zajęcie 75 hektarowego wybrzeża, na których zostaną rozłożone przygotowane wcześniej na lądzie pływające platformy. Będą grupowane w grupy po sześć, aby stworzyć miejsce dla 1650 mieszkańców, a następnie łączone ze sobą w ramach sześciu „osiedli” wokół centralnego portu. Ważną cechą takiego podejścia jest też skalowalność, więc możliwość rozszerzania pływającego miasta.

Powstające na tych platformach budynki miałyby maksymalnie sześć pięter, aby zapewnić niski środek ciężkości i łagodzić skutki silnych wiatrów. Zostałyby również wykonane z trwałych materiałów, takich jak bambus i wyposażone w duże płaskie dachy, na których znalazłyby się panele słoneczne. W głowach projektantów widać też zalążki do samowystarczalnego projektu, ponieważ rozważają również rolnictwo podwodne na pływających rafach, wodorostach, ostrygach, małżach, czy przegrzebkach.

Czytaj też: NASA ogłosiła trzy najlepsze pomysły na domy na Marsie

Źródło: New Atlas

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!