Drony, quadcoptery i multicoptery mają jedną wspólną wadę – stosunkowo krótki czas lotu, ograniczany baterią, której ulepszenia momentami robią więcej złego, niż dobrego ze względu na dodatkowy ciężar. Stąd też próby znalezienia rozwiązania w ogniwach paliwowych, a tak dokładnie to systemach bazujących na wodorze, a nie zwyczajnych bateriach litowo-jonowych.

Za wręcz rekordowy czas lotu odpowiada firma Intelligent Energy, która skupia się na budowie kompaktowych i wydajnych ogniw paliwowych. Jedno z ich najnowszych odkryć zostało ostatnio przetestowane z użyciem multicoptera (w dużym przybliżeniu po prostu drona), którego 6-litrowy zbiornik napełniony gazem wodorowym sprężonym przy 300 barach umożliwił mu całe 70 minut lotu, który został uwieczniony na poniższym (swoją drogą, okropnie wciągającym) materiale wideo:

Testowany wyżej Project Rachel został skonstruowany z lekkiego karbonu i aż ośmiu śmigieł (po dwa na każde z czterech ramion). Każda para obraca się do siebie w przeciwnym kierunku, co znosi wytwarzany wzajemnie moment, zwiększając jednocześnie ciąg. Co jednak najciekawsze, podobny wynik można byłoby osiągnąć z użyciem silnika benzynowego, ale z jego użyciem w takich konstrukcjach wiąże się jeden kłopot. Mowa o regulacji momentu obrotowego, która jest słabo rozdzielana pomiędzy wszystkimi śmigłami, co w dronach jest po prostu kluczowe.

Warto wspomnieć o tym, że test został przeprowadzony na żądanie Batcam, brytyjskiej firmy zajmującej się filmowaniem i transmitowaniem na żywo meczy z użyciem UAV (dronów). Łatwo zauważyć, jak firma taka mogłaby skorzystać z dodatkowego czasu lotu, który jest solidnie ograniczany przez dodatkową wagę kamery. W ciągu najbliższych 12 miesięcy Batcam chce zbadać możliwe możliwości komercyjne z wykorzystaniem technologii wodorowej, korzystając z przenośnej stacji tankowania firmy NanoSun.

Czytaj też: Stworzono drona NIMBUS, który kopie dziury w ziemi

 Źródło: New Atlas

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej