Choć pomysł na sprowadzenie funkcjonalności drona do przyziemnych prac jest odrobinę pokręcony, to nowy projekt z uniwersytetu Nebraska-Lincoln obejmuje właśnie drona NIMBUS, który specjalizuje się do wiercenia w ziemi. 

Ten zbudowany w laboratorium UNL quadkopter jest wyposażony w duże wiertło, które po ostrożnym wylądowaniu drona wykorzystuje się do wywiercenia otworu w ziemi, piasku, czy glinie. Nie będzie to jednak coś, co znajdzie zastosowanie w działalności budowlanej (a przynajmniej nie w takiej skali), bo sprowadzi się do pobierania próbek, czyli w celach naukowych. Można oczywiście zapytać, czy na Ziemi są naprawdę takie tereny, do których łatwiej się dostać dronem, a nie pieszo, ale wynalazcy twierdzą, że taki wynalazek będzie użyteczny na obszarach o wilgotnej glebie, czyli podmokłych terenach. Co jednak najciekawsze, NIMBUS jest finansowany częściowo przez Departament Badań Naukowych USA i Biuro Sił Powietrznych, który aktywnie bada systemy UAV.

Projekt NIMBUS musiał obejmować sprytne obejście problemów z pojemnością baterii, bo te wykorzystywane w dronach są zwyczajnie zbyt małe, aby zasilić nie tylko śmigła, ale również ważące swoje kilkaset gramów wiertło. Dlatego też inżynierowie postanowili, że zanim NIMBUS zacznie wiercenie, zostanie zrzucony na spadochronie za pomocą drugiego drona. Oczywiście tylko wtedy, kiedy  Sporo w tym problemów, ale gwarantuje to podobno możliwość powrotu drona po zrobieniu dziury w ziemi i zabraniu próbki.

Czytaj też: Trzy nowe drony kieszonkowe z kamerami od AirSelfie

Źródło:  PopularMechanics

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!