Startup zwany Everence to projekt, który zakłada wykonywanie tatuaży przy pomocy dość nietypowego tuszu. Zaproponowane przez jego autorów rozwiązanie zakłada wprowadzenie DNA do atramentu, co pozwoli na stworzenie jeszcze bardziej osobistego tatuażu. 

Tatuaże mogą pełnić bardzo różne role. Zazwyczaj stanowią jednak przypomnienie ważnych wydarzeń, dat, czy osób z naszego otoczenia. Efekty wizyty u tatuażysty będą widoczne prawdopodobnie do końca życia. Zespół naukowców z Brown oraz Duke University postanowił zapewnić jeszcze większą personalizację tatuaży. Ich zdaniem kluczowy element stanowi medyczny gatunek polimeru. Substancja konserwuje DNA pochodzące np. ze śliny, włosów czy skremowanych szczątków. Następnie biało-srebrzysty proszek jest gotowy do wymieszania. Tatuażysta łączy go z atramentem i może wykonać wzory dokładnie w taki sam sposób jak zazwyczaj.

Nazwa Everence pochodzi od słów „forever” oraz „reverence”, które można przetłumaczyć kolejno jako „na zawsze” i „cześć”. Sam pomysł nie jest zupełnie nowy, bowiem już wcześniej istniały firmy zajmujące się zamienianiem ludzkich popiołów w biżuterię. Z kolei w 1977 roku członkowie zespołu KISS wymieszali własną krew z tuszem drukarskim. Został on potem wykorzystany do wydrukowania specjalnej edycji komiksu poświęconego muzykom. Wygląda na to, że nikt do tej pory nie wpadł na wymieszanie DNA z tuszem do tatuaży. To jak, czujecie się przekonani?

[Źródło: digitaltrends.com; grafika: Everence]

Ten hydrożel może pomóc w leczeniu raka skóry

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej