Chiny twierdzą, że obecna pandemia wcale nie rozpoczęła się w Wuhan

pandemia

Dotychczasowe teorie zakładały, że SARS-CoV-2 zainfekował pierwszego człowieka na tzw. mokrym targu na terenie chińskiego Wuhan. Z czasem jednak pojawiły się wątpliwości co do pochodzenia koronawirusa. Teraz głos w sprawie zabrali sami Chińczycy.

Wang Yanyi, dyrektor Wuhan Institute of Virology, przyznał, że nowy koronawirus znacznie różni się od patogenów, które były badane na terenie laboratorium w Wuhan. Jego zdaniem nie ma szans, by SARS-CoV-2 mógł uciec z tej placówki. Niestety, rząd Państwa Środka nie pozwala niezależnym badaczom na próby prześledzenia pochodzenia wirusa.

Trump był jednym z najgłośniejszych krytyków postawy Chin, a kryzys w Hongkongu jeszcze bardziej nakręcał jego niechęć. Inne kraje poszły śladami prezydenta Stanów Zjednoczonych – w efekcie m.in. Australia domaga się rozpoczęcia międzynarodowego śledztwa w sprawie początków pandemii.

Reklama

Czytaj też: Koronawirusa zwiększa problem terroryzmu. W jaki sposób?

Być może doprowadziło to do pewnego przełomu w sprawie, bowiem z najnowszego oświadczenia wynika, iż Chiny również sądzą, że SARS-CoV-2 wcale nie pochodzi ze wspomnianego mokrego targu. Analizu próbek z tego miejsca nie wykazały bowiem związku między sprzedawanymi tam zwierzętami a patogenem.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News

Co ciekawe, lekarze z Francji ustalili, że pacjenci chorujący na COVID-19 pojawili się w tym kraju już w połowie listopada. Świadczy to o tym, że rozprzestrzenianie się koronawirusa w Europie miało miejsce znacznie wcześniej, niż sądzono.