Chory pies w Stanach Zjednoczonych wywołał ogromne zamieszanie, kiedy lekarze zdali sobie sprawę, że zwierzę zostało zarażone rzadką i śmiertelną chorobą: dżumą. Co więcej, zwierzę miało kontakt z ponad setką osób, zanim jego przypadłość została odkryta, powodując potencjalne zagrożenie epidemią.

U 3-letniego psa wystąpiła gorączka, a jego stan znacznie się pogorszył w grudniu 2017 roku, co skłoniło jego właściciela do zabrania zwierzęcia do weterynarza, gdzie leczono go antybiotykami. Ale wkrótce potem pies zaczął kaszleć krwią i został skierowany do szpitala weterynaryjnego. Testy wykazały infekcję płucną. Cztery dni przed zachorowaniem pies obwąchiwał martwego nieświszczuka – zwierzę, które może przenosić bakterie Yersinia pestis. Ale weterynarze uznali zachorowanie na dżumę za mało prawdopodobne z tego powodu, że infekcje występują głównie od kwietnia do października. A ponieważ psy są mniej podatne na dżumę niż koty, prawdopodobieństwo wydawało się jeszcze mniejsze.

Czytaj też: W USA wybuchła epidemia Odry

Okazało się jednak, iż zwierzę cierpi na dżumę płucną, czyli najpoważniejszą formę choroby, które może rozprzestrzeniać się w powietrzu. Podczas opieki nad psem zwierzę było transportowane po całym szpitalu. Ogółem 116 osób zidentyfikowano jako potencjalnie narażone na zarażenie poprzez kontakt z psem. Wśród pracowników szpitala, którzy byli potencjalnie narażeni na tę chorobę, około 60% przyjmowało antybiotyki. 46 zwierząt, które były trzymane w tym samym pomieszczeniu co pies, również uznano za narażone i przeszły kurację antybiotykową. Niestety główny bohater tej wiadomości musiał zostać uśpiony.

[Źródło: livescience.com]

Czytaj też: Nieznana choroba może wywołać epidemię

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!