Zarówno Microsoft, jak i Sony wie, że czasy od premiery PlayStation 4 i Xbox One zmieniły się na tyle, że sukcesu nowej generacji z pewnością nie zapewni zwyczajne ulepszenie ich następców pod kątem wydajności. Powinniśmy wręcz oczekiwać nowinek technologicznych i prokonsumenckich dodatków, wśród których może znaleźć się np. wsteczna kompatybilność na PlayStation 5.

A ta jest coraz bardziej prawdopodobna i po raz kolejny pojawia się w przeciekach. Tym razem wskazał na to patent, za który jest odpowiedzialny główny projektant PS4 i twórca Knacka, niejaki Mark Cerny oraz David Simpson, menadżer z Naughty Dog. Tytuł patentu „Kompatybilność wsteczna przez dopasowanie algorytmu, wyłączania funkcji lub ograniczania wydajności” mówi samo za siebie. Warto też nadmienić, że choć dopiero teraz patent ujrzał światło dzienne, to oficjalnie Sony Interactive Entertainment zarejestrowała go 27 lipca 2015 roku.

W nim Sony bawi się ideą emulacji, używając nowego procesora, aby naśladować wydajność tego starszego. Innymi słowy, pozwala na nowym sprzęcie odpalić gry, które były programowane i optymalizowane na jego poprzednika, co finalnie sprowadziłoby się do tego, że użytkownik po prostu wrzuci płytę do napędu domniemanego PlayStation 5, a system sam ustali, na jaką generację został napisany tytuł na płycie i uruchomi się w powiązanym trybie. To z kolei sprawia, że Sony w 2015 roku celowało w pozostawienie doświadczeń z emulowanych tytułów na takim poziomie, jakim mogły się pochwalić na pierwotnej wersji konsoli.

To z kolei kłóci się z ostatnim patentem, który wskazywał na to, że Sony chce nie tylko zapewnić możliwość odpalenia starszej gry, ale też sprawić, żeby automatycznie przechodziła graficzny lifting przez cyfrowe skalowanie rozdzielczości i tekstur. Możemy więc sądzić, że albo wsteczna kompatybilność nie zawita na PS5, albo Sony rozwinęło swój pomysł sprzed 4 lat.

Czytaj też: Emulator PlayStation 4 po raz pierwszy wyświetlił obraz z konsoli

Źródło: Gamesradar

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!