NASA wciąż przechowuje większość skał księżycowych, które załoga Apollo 11 przywiozła na Ziemię. Pewna ich część została jednak wykorzystana w dość, hmmm, osobliwy sposób. Bo choć badacze byli niemal pewni, że próbki ze Srebrnego Globu powinny być bezpieczne, to woleli się co do tego upewnić. Z tego powodu przetestowali je na zwierzętach. 

Sami astronauci zostali umieszczeni w kwarantannie po powrocie na Ziemię. W międzyczasie grupa myszy została poddana innej próbie: wstrzyknięto im bowiem materiał księżycowy oraz przeprowadzono ścisłe obserwacje. Oprócz gryzoni agencja wybrała także inne reprezentatywne gatunki: przepiórki japońskie, kilka gatunków ryb, krewetki i ostrygi, karaluchy a także muchy. Agencja wykorzystała świeżo dostarczony materiał księżycowy. Naukowcy zmielili wszystko na pył, z którego połowę wysterylizowali. Myszy i przepiórki otrzymały próbki w formie zastrzyków, owadom podano je w formie jedzenia, a organizmy wodne miały je zmieszane z wodą.

Czytaj też: Czy karaluchy naprawdę przetrwały by atak nuklearny?

Na szczęście większość zwierząt bezproblemowo zniosła próby. Wyjątek stanowiły ostrygi, którym najwidoczniej w ogóle nie służyły laboratoryjne warunki. Padły bowiem zarówno osobniki karmione wysterylizowanym, jak i nienaruszonym pyłem księżycowym. Co ciekawe, NASA prowadziła również badania na roślinach. Eksperymenty te obejmowały uprawę nasion w glebie księżycowej i badanie pomidorów, tytoniu, kapusty, cebuli czy paproci.

[Źródło: livescience.com; grafika: NASA]

Czytaj też: Karaluchy rozwijają odporność na pestycydy, których nawet nigdy nie spotkały

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej