Jeśli to ćwiczenia, to zorganizowane na modłę inwazji. Potężna rosyjska flota obsadziła Morze Czarne i Śródziemne

nowe okręty podwodne Projektu 677

Można już powiedzieć, że Rosja obsadziła kluczowe rejony na Morzu Czarnym i Morzu Śródziemnym. Federacja Rosyjska właśnie rozmieściła swoje kluczowe części floty tysiące kilometrów od swoich baz w Arktyce i na Pacyfiku. Głównie na pozycjach w pobliżu Ukrainy, gdzie zgromadziły się okręty desantowe, wojenne i podwodne, ale wygląda na to, że te na Morzu Śródziemnym już pełnią warstwę obrony przed ewentualną kontrofensywą państw NATO.

Jeśli to tylko ćwiczenia, to Rosja najwyraźniej ćwiczy rozpoczęcie wojny. Zwłaszcza że okręty pomocnicze już są na miejscu

Obecny stan rosyjskiej floty można podzielić na trzy regiony – Morze Azowskie, gdzie znalazło się kilka korwet rakietowych i okrętów desantowych, Morze Czarne, gdzie znajduje się większość rosyjskich okrętów desantowych oraz Morze Śródziemne. Na tym ostatnim Rosja zgromadziła więcej okrętów wojennych i podwodnych oraz samolotów. Siły te koncentrują się bardziej na zwalczaniu okrętów i zagrażają ewentualnemu atakowi powietrznemu państw NATO.

Grafika autorstwa H I Sutton dla serwisu Naval News

Zdecydowanie największym wskazaniem na to, że te “ćwiczenia” nie należą do “zwyczajnych ćwiczeń”, jest rozstawienie okrętów pomocniczych floty. Te, podobnie jak szpitale polowe w ramach wojny na lądzie, stanowią azyl dla uszkodzonych okrętów, które wymagają pilnych napraw na pełnym morzu… głównie napraw bojowych.

Czytaj też: Snakehead już w wodzie. To bezzałogowy okręt podwodny marynarki USA

Tak oto Rosja powoli, ale sukcesywnie rozciąga swoją militarną potęgę wokół Ukrainy, zabezpiecza się przed ewentualnym kontratakiem i staje się na niego coraz bardziej odporna. Przygotowania z kolei trwają w ukryciu i stają się coraz częściej subtelne i pomijane w mediach po tym, jak ciągłe atakowanie opinii publicznej informacjami na temat potencjalnego konfliktu, “znudziły nas”, jak niegdyś statystyki codziennych zakażeń.