Wreszcie Drako Motors, a więc startup z Doliny Krzemowej zrzucił ze swojego pierwszego produkcyjnego samochodu GTE owal tajemniczości, wchodząc w szczegóły jego możliwości po czerwcowej zapowiedzi. 

Czytaj też: Porsche ujawniło hybrydowe Cayenne na 2020 rok

Według Drako GTE jest wynikiem prawie dekady inżynierii i projektowania. Owocem tego jest elegancki czterodrzwiowy samochód o agresywnej postawie, który wykorzystuje cztery indywidualne hybrydowe silniki synchroniczne z magnesem stałym w połączeniu z własnymi przekładniami z napędem bezpośrednim – po jednym na każde koło.

Co ciekawe, wykorzystując technologię wektorowania momentu opracowaną na Nurburgring, samochód jest w stanie regulować moment obrotowy każdego koła niezależnie ponad 1000 razy na sekundę. Akumulator zapadł się oczywiście w podwozie i ma pojemność 90 kWh, wspierając przy tym ładowanie 15 kW.

Po stronie osiągów GTE z łatwością dorobi się plakietki hipersamochodu, bo jego moc rzędu 1200 koni mechanicznych i moment obrotowy „na koła” na poziomie 8800 Nm sprawiają, że jest w stanie wyciągnąć 331 km/h. Całość dopełnia zawieszenie i hamulce Öhlin firmy Brembo z sześcioma tłokowymi zaciskami z przodu i czterotłokowymi z tyłu. Po stronie cyfrowej znalazła się wspomniana technologia wektorowania momentu obrotowego, rozkładu mocy pomiędzy kołami, hamowania regeneracyjnego i kilka trybów jazdy.

Cena? 1,25 miliona dolarów i to wyjściowa, bo oczywiście Drako Motors zadba o każdego klienta osobiście. Nic dziwnego, bo GTE powstanie wyłącznie w nakładzie 25 egzemplarzy, a zamówienia można już składać. Dostawy rozpoczną się gdzieś w 2020 roku.

Czytaj też: Rezvani Tank X pierwszym hiperSUVem na świecie

Źródło: Road and Track

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej