Trudno zrozumieć motywację THQ Nordic w wykupowaniu całej masy praw do wartości intelektualnej (IP) dotyczącej gier, ale za tym po prostu musi coś stać. Wiecie, jedni kolekcjonują gry na półce, drudzy znaczki w klaserze, a tacy gracze, jak wielcy wydawcy… prawa do gier. Tym razem THQ Nordic zagarnął możliwość stworzenia czegoś w ramach marki Outcast.

Wcześniejszy zakup dotyczył Carmageddon, a tym razem padło na grę z 1999 roku, która została wydana ponownie w 2010 roku na GOGa, aby w 2014 zaliczyć remaster do Outcast 1.1 i zakończyć swoją przygodę „w odświeżanie” w 2017 roku, jako Outcast: Second Contact na PC, PlayStation 4 i Xbox One. W założeniach seria jest całkiem prosta w tym „starym dobrym stylu” i sprowadza się do postawienia gracza w roli komandosa, który musi ocalić świat w równoległym świecie. Wprawdzie ta wersja sprzed 20 lat wygląda koszmarnie, ale wspomniany remake tchnął w nią zupełnie nowe życie, zachowując tego charakterystycznego ducha dawnych lat:

Ten został na tyle ciepło przyjęty, że THQ Nordic zobaczyło w nim zapewne szanse na ewentualny zarobek. Problem w tym, że ten wydawca niespecjalnie bierze sobie do serca swoje zakupy i budząc nadzieję fanów na kontynuacje… często nie ma zamiaru nawet jej rozpatrywać. Jak bowiem poinformował CEO firmy:

Spośród ponad 100 IP, które posiadamy, nie powinniście oczekiwać sequela każdego z nich, ponieważ nie wszystkie IP są już opłacalne.

Czytaj też: THQ Nordic kupiło sobie prawa do jeszcze jednej gry

Źródło: PurePlayStation

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!