Problemy Activision-Blizzard w 2019 roku będą rosły jak kula śnieżna. Czego już teraz spodziewają się deweloperzy?

Nadchodzą ciężkie czasy dla Activision-Blizzard. Obie firmy narozrabiały przez ostatnie lata i w końcu zaczęło się to na nich mścić. Najwidoczniej nie zawsze warto narzucać swoją wolę innym lub oferować gry, które nie sprzedadzą się na naszych rynkach. Jak doszło do tych wszystkich ostatnich problemów firm i dlaczego rok 2019 skończy się dla producentów ze znacznie gorszymi wynikami?

Czytaj też: Blizzard pozbył się potężnych kart z Hearthstone

W przypadku Activision – problemem okazał się spór z Bungie. Szczerze, na ten moment nie jestem w stanie powiedzieć, kto się tutaj źle zachowuje. Z jednej strony mamy Activision, które naciska na szybsze premiery gier, a potem wymusza w nich zmiany, które mają wycisnąć z produkcji tyle pieniędzy ile się da. Z drugiej strony mamy natomiast Bungie, które w sumie zgadza się na takie, a nie inne warunki. No i pozostaje pytanie, czy słaba jakość obu części Destiny na premierę to wina poganiania, czy może fatalnie przeprowadzonej produkcji gry? Studio poza tym ciągle marzy o niezależności, po czym ładuje się w kolejne umowy na kilka lat.

Konflikt Activision i Bungie nabrał już takiej skali, że ostatecznie doszło do rozwiązania umowy. Bungie jest znowu niezależne i jeśli Destiny 3 będzie słabe na premierę, to gracze ich po prostu zjedzą. Oznaczać to bowiem będzie, że to nie wydawca był problemem, a sam deweloper, który nie potrafi się zorganizować. Destiny było jednak dla Activision jedną z najważniejszych marek. Teraz Acti ma tylko Call of Duty i już poinformowało, że nie uda się pobić rekordowego roku 2018. Wszystko przez utratę Destiny

Co z Blizzardem? „Nie macie telefonów?” chyba wyjaśnia wszystko. Blizzard od zawsze miał swoich specyficznych fanów, którzy narzekali na dane produkcje, po czym i tak się w nie zagrywali, bo w gruncie rzeczy były to tytuły dobre. Teraz jednak firma na własnej, płatnej imprezie poinformowała o zapowiedzi Diablo Immortal. Mobilne Diablo wygląda jak reskin innej gry i zdaje się głównie celować w rynek chiński. A co z dużym Diablo? Produkcja podobno znowu ruszyła od początku, więc jeszcze trochę poczekamy.

Do tego wszystkiego trzeba doliczyć inne mniejsze pijarowe wpadki i mamy efekt – osiem procent pracowników straciło pracę. Co prawda, nie jest to dział odpowiedzialny za tworzenie gier, ale topór jest już blisko nad ich głowami. Zlikwidowanie 800 miejsc pracy to tylko początek problemów. Spółka policzyła, że zapłacenie wszystkich odpraw oraz obiecanych pensji będzie ją dużo kosztować. To wszystko ponadto wpływa na morale całego pozostałego zespołu. W firmie może zapanować strach, a to osłabi produktywność. 2019 będzie ciężki.

Czytaj też: Chris Avellone zapowiada kolejną mega-produkcję

Źródło: pcgamesn.com

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej