WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Dlaczego jest tak dużo producentów płyt głównych i kart graficznych?

Dlaczego jest tak dużo producentów płyt głównych i kart graficznych?

Nie wiem gdzie usłyszałem albo przeczytałem pytanie, które przerodziło się w ten artykuł i tym samym nie wiem, kto był jego autorem. Wiem jednak jedno – ten ktoś miał łeb, ale nie rozumiał wielkiej machiny biznesu. Czy zastanawialiście się bowiem kiedykolwiek nad rynkiem sprzętów komputerowych pod kątem samych producentów?

Gdyby pieniądze mogły mówić, powtarzałyby “wszystko przez nas!”

Nie mam na myśli firm zajmujących się produkcją modułów pamięci operacyjnej, zasilaczy, czy dysków, a tego, co w komputerze najważniejsze, czyli płyty głównej, procesora centralnego (CPU) oraz karty graficznej.

Kiedy przy wyborze “mózgów” naszego sprzętu ograniczamy się do Intela, AMD oraz Nvidii, rzucenie okiem na szereg płyt głównych oraz niereferencyjnych kart graficznych może przyprawić o zawrót głowy. Dlaczego więc tak wiele producentów tych dwóch komponentów jest na rynku, kiedy główni gracze mogliby ot tak ich wygryźć?

Umówmy się bowiem, że to, co mamy na myśli pod określeniem “karty graficznej”, to w teorii takie “graficzne połączenie płyty głównej i procesora”. Są to więc dwa elementy naszego komputera, których produkcję znacząco mogłyby przejąć firmy zajmujące się samymi procesorami. Jednak nie robią tego, a powodem ku temu są koszta, czyli innymi słowy, oczywiście pieniądze

Najtańszy i jednocześnie najdroższy element komputera, czyli kawałek krzemu

Na sam początek warto zaznaczyć, że opracowanie i ruszenie z produkcją CPU lub GPU równa się niewspółmiernie wysokim kosztom względem wyprodukowania kawałka laminatu i wsadzenia na niego potrzebnych interfejsów, slotów i złączy razem z całym mnóstwem ścieżek.

Jednak nadal zarówno Intel, jak i AMD nie mają w ofercie swoich procesorów przylutowanych na stałe do swoich własnych płyt głównych. Nadal te firmy polegają na szeregu producentów, którzy przy premierze każdego nowego układu, dbają o zapełnienie rynku nowymi modelami płyt głównych.

Ten przykład idealnie obrazuje to, że poleganie tylko na sobie w tak skomplikowanym biznesie, niekoniecznie jest najlepszym wyjściem. Intel oraz AMD, umywając ręce od płyt głównych i zapewniając producentom swoje chipsety i procesory, ograniczają znacznie koszty produkcji, choć oczywiście, gdyby tylko rozwinęły swoje zapleczę produkcyjne pod kątem laminatów, mogłyby sprostać temu wyzwaniu. Trzymają się jednak tego, co wychodzi im najlepiej, minimalizując koszty produkcyjne i ryzyko. 

cpu-z AMD Ryzen 7 5800X

Nie inaczej jest z firmą NVIDIA oraz AMD na rynku kart graficznych. Owszem, w ich ofercie znajdziemy referencyjne modele kart graficznych, ale i tak te są znacznie rzadziej wybierane przez klientów, którzy ostrzą sobie ząbki na wydania niereferencyjne od producentów pokroju ASUSa, Gigabyte, MSI, Zotaca, Palita, PNY, Gainwarda, KFA2, Inno3D, Sapphire, XFX, ASRocka, czy PowerColor. Ich ich mnóstwo, a ich często liczne wydania tej samej karty sprawia, że zamiast jednego modelu RTX 3080 do wyboru, mamy ich dziesiątki. 

Videocardz

Nie bez powodu AMD i NVIDIA produkują tylko marginalną część kart graficznych, jeśli weźmiemy pod uwagę sam udział na rynku. Świetnie tłumaczy to ciekawostka odnośnie jednocześnie najdroższego i najtańszego elementu każdego komputera. Mowa o każdym CPU i GPU, jako że to zwyczajne niezwyczajne kawałki krzemu za grosze. Jednak to, za co my płacimy, sprowadza się do technologii i całego zaplecza inżynieryjnego, o które musieli zadbać specjaliści światowej klasy, biorąc się za opracowanie nowej architektury. 

To sprawia, że finalnie zysk ze sprzedaży samych układów, jest znacznie większy od zysku, jaki może wygenerować samo PCB, czyli laminat karty graficznej. Przynajmniej z punktu widzenia producentów CPU i GPU, którzy nie mają aż tak dużego doświadczenia w produkowaniu laminatów, bo jeśli spojrzymy na tę sprawę oczami np. Gigabyte, czy ASUSa, sprawa będzie miała się zupełnie inaczej.

Dlaczego na rynku jest tak wiele producentów kart graficznych i płyt głównych?

Jeśli coś istnieje na rynku, możecie być pewni, że albo chyli się ku upadkowi i bankructwie, albo przynosi komuś zysk. Nie bez powodu więc w sklepach znajdziemy całą masę producentów niereferencyjnych kart graficznych i płyt głównych – to po prostu im się opłaca. Co jednak sprawia, że taki ASUS może przekuć na zysk coś, z czym problem ma NVIDIA, AMD, czy Intel? 

To proste – znakomita większość producentów na rynku komputerowym zajmuje się nie tylko produkowaniem jednego sprzętu. W ich ofercie znajdziemy tak naprawdę wszystko, co z komputerami związane. Od peryferiów z myszkami i klawiaturami na czele, po zasilacze, dyski, routery, monitory, a nawet laptopy. Te wszystkie produkty łączy właśnie jedno – laminat w większym, bądź w mniejszym formacie. 

Zapewne możecie się domyślić, że pozycja producentów AIB (Add in Board), bo tak określa się ich w “rynkowym żargonie” pozwoliła im o zadbanie o łańcuchy dostaw, rozbudowane linie produkcyjne, optymalizację kosztów… a dokładniej mówiąc, wszystko, co pozwala na tworzenie płyt głównych i projektów kart graficznych niższym nakładem pieniędzy. Znacznie niższym, jak możemy wnosić, niż ten, któremu czoła musiałby stawić Intel, AMD, czy NVIDIA. 

Swoje trzy grosze dorzuca też sam aspekt konkurowania ze sobą producentów na rynku o uwagę klientów, jak również możliwość zaspokojenia wszystkich, nawet najbardziej wymagających gustów. Zarówno pod kątem jakości wykonania i możliwości pokroju fabrycznego podkręcenia, czy liczby portów (gdzie prym wiodą modele z górnej półki), jak i samej ceny, bo jak możecie zauważyć, wiele modeli kart graficznych jest tańszych od referencyjnych wariantów, które podrzuca nam pod nos AMD i NVIDIA.

Finalnie sprawa wygląda tak – na rynku istnieje całe mnóstwo producentów AIB, bo to zwyczajnie się opłaca. Zarówno im samym, jak i głównym graczom, którzy mogą skupić się na tym, co robią najlepiej, a więc opracowywaniu nowych technologii oraz układów.

Przykładem tego, że warto polegać na innych, jest firma 3dfx, która w 2000 roku wpadła w ogromne tarapaty głównie przez to, że po zakupie producenta laminatów STB, chciała sama zająć się produkcją zarówno GPU, jak i całych kart graficznych. Skończyło się na problemach z cenami i jakością wykonania, co doprowadziło do tego, że NVIDIA wykupiła 3dfx.