Produkcja Divinity Original Sin 2 miała duże problemy. Gra była w poważnych tarapatach.

Często spotykam się z określeniem jakoby Divinity Original Sin 2 było następcą takich gier jak Baldur’s Gate. Gracze mają tutaj na myśli to, że w końcu ktoś umiejętnie przeniósł stare mechaniki na nowe systemy i sprawił, że taka zabawa dalej sprawia frajdę. Mamy zatem fantastyczny świat, masę dialogów, postacii i zadań, a to wszystko przygotowane tak, jakbyśmy grali w dawny tytuł. Mniej więcej tak powinien wyglądać ostatni Torment: Tides of Numenera, który zbyt dużo nie zarobił.

Czytaj też: Jak zagrać w Baldur’s Gate: Enhanced Edition na PlayStation 4 jako jeden z pierwszych?

Divinity Original Sin 2 było jednak w pewnym momencie w takich tarapatach, że gra albo zostałaby opóźniona na… nie wiadomo kiedy albo nigdy nie wyszła. Zwykle w tego typu grach fabuła jest już skończona na miesiące przed premierą. Tutaj przez złożoność świata i historii – ciągle odnajdywano błędy, które trzeba było łatać. Co ciekawe, historia Sebille została praktycznie przepisana tydzień przed premierą gry! Autorzy jednak zdążyli i dziś mogą cieszyć się tytułem jednej z najlepszych gier RPG w historii.

Czytaj też: CD Projekt Red obiecuje dwie gry AAA do 2021 roku

Źródło: kotaku.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!