Bez Lorda Voldemorta nie byłoby Harry’ego Pottera. Największy antagonista w historii świata czarodziejów zarówno w wersji książkowej jak i filmowej. Od czwartej części miał już swoją fizyczną postać. Okazuje się jednak, że grający go aktor, Ralph Fiennes, prawie odrzucił rolę Voldemorta. Dlaczego?

Czytaj też: Bond będzie jeździł elektrycznym Astonem Martinem

Ralph Fiennes wcielił się po raz pierwszy w Lorda Voldemorta w kulminacyjnym momencie filmu Harry Potter i Czara Ognia. Mroczny czarodziej od razu zrobił wrażenie na fanach i bardzo przypadł im do gustu. Okazuje się jednak, że niewiele brakowało, a zagrałby go ktoś inny, bowiem Ralph Fiennes prawie odrzucił rolę Voldemorta. Aktor przyznał się do tego w wywiadzie dla the Jonathan Ross Show.

Prawda jest taka, że właściwie nic nie wiedziałem o tych książkach i filmach. Mike Newell reżyserował film i chciał, żebym w nim zagrał. Wówczas po raz pierwszy Voldemort miał się pojawić fizycznie. Z niewiedzy pomyślałem, że to nie dla mnie. Całkiem głupio się opierałem i byłem niezdecydowany. Przekonała mnie dopiero siostra Martha, która mając trójkę dzieci znała książki.

Po swoim debiucie Fiennes został w roli Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać aż do końca serii. Jego kreacja cały czas cieszyła się uznaniem fanów. Jak się okazuje, nie tylko on był niezdecydowany.  Alfonso Cuarón prawie odmówił reżyserowania Więźnia Azkabanu, ale na szczęście jego przyjaciel, Guillermo Del Toro, przekonał go, by podjął się tego zadania. I całe szczęście, bo do dziś trzecia część serii pozostaje jedną z najlepszych.

Czytaj też: Drugi zwiastun Brightburn prezentuje nieznane oblicze motywu Supermana

Źródło: cbr.com

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej