Mimo kilku niedociągnięć i zgrzytów, Hitman 2 jest godnym następcą poprzednika z 2016 roku. Pokuszę się o stwierdzenie, że cała seria studia IO Interactive – licząca sobie już prawie 20 lat – nie powstydziłaby się obecnego spadkobiercy. Mimo, że od utartych schematów trochę się odsunięto, kilka mechanik przebudowano, i zaimplementowano masę nowych pomysłów, wciąż mamy do czynienia ze starym, dobrym Agentem 47.

Po odpaleniu gry Hitman 2, pierwsza w oczy rzuca się pełna swoboda. Tak jak w poprzedniku z 2016 roku, i tu poziomy mają formę zamkniętej piaskownicy, wypełnionej po brzegi najróżniejszymi zabawkami i narzędziami, pozwalającymi w absolutnie każdy sposób rozprawić się z wyznaczonymi celami. Możemy udać się w dowolnym kierunku i poznawać otoczenie w sposób dla nas najdogodniejszy.

W większości wypadków nie musimy mieścić się też w żadnych ramach czasowych, toteż śmiercionośna eksploracja dostępnych lokacji obywa się bez najmniejszej presji. Wszędzie możemy pójść, spokojnie się rozejrzeć, poznać nawyki naszego celu i uderzyć w najdogodniejszym momencie. Owa swoboda w poznaniu otoczenia ma też znaczenie motywujące – poznając nawyki, zwyczaje i mentalność osób, które mamy wyeliminować. Dowiadujemy się jakie mają charaktery – same  bezwzględnie czarne, złe, lub irytująco zadufane w sobie osobowości – ich eliminacja odbywa się więc z podwójną satysfakcją.

Swoboda i wielość rozwiązań to najmocniejsze strony gry Hitman 2 

Na uwagę zasługuje pełna symulacja tłumów, przez jakie przyjdzie nam się przeciskać jako Agent 47. Bardzo często zsyłani będziemy do zapchanych lokacji – od ulic Mumbaju, po trybuny na wyścigach w Miami – o g r o m n e  skupiska ludzi zawsze wyglądają bardzo przekonywującą. Są też w pełni „działające”. Każdy NPC z osobna, jest wyposażony w wiarygodną sztuczną inteligencję, która pozwala mu naturalnie reagować na poczynania Agenta 47. W zależności od tego jak gramy, zaalarmowany przechodzień może wezwać strażnika/policjanta, sam przyjrzeć się podejrzanym czynom lub wraz z resztą tłumu widowiskowo się ewakuować, jeśli usłyszy głośny dźwięk wystrzału. Co prawda, podobne „funkcje” NPC mieli już w dużo wcześniejszych odsłonach serii, jednak to w Hitman 2 odbywa się to w sposób bardzo przekonywujący i perfekcyjnie naturalny.

Gęsto zatłoczone korytarze i ulice, mogą nam także posłużyć za schronienie. Możliwość „zatopienia się” w gęstym tłumie może okazać się nie do przecenienia, w tych gorętszych momentach rozgrywki, kiedy strażnicy są zaalarmowani, a nasz kostium zdemaskowany. Za idealną mechaniką tłumów idą także pewne wady. W tych bardziej zatłoczonych lokacjach, gdzie liczba symulowanych postaci idzie w setki, mimo sporej mocy sprzętu, na jakim uruchamiałem grę, zauważalne były spadki ilości wyświetlanych klatek na sekundę. Na szczęście, nieduże i nie na długo – FPSy wracały do normy po przejściu do nieco mniej zapełnionych miejsc.

W Hitman 2 z przyjemnością wielokrotnie odgrywa się te same kontrakty

Zaimplementowany do gry system ratingowy zachęca do wielokrotnego odgrywania poziomów. Ilość sposobów, w jakie możemy podejść do ukończenia kontraktu, jest ogromna. Poluzowanie koła? Trucizna w herbacie? A może przebranie się za trupa i wyeliminowanie celu podczas ostatecznego pożegnania na pogrzebie? Do każdego zadania możemy podejść na naprawdę wiele sposobów. Każdy z nich jest przemyślany, rozbudowany i bardzo interesujący, toteż z przyjemnością wraca się do tych samych lokacji, spędzając w Hitman 2 wiele, naprawdę długich godzin.

Przemyślane i rozbudowanie poziomy poprzecinane są filmowymi przerywnikami. Te są zbyt długie, nudne i bardzo mało wnoszące do całej rozgrywki. Wygląda to trochę tak, jak gdyby twórcy najpierw skroili kilka rozbudowanych poziomów, a potem – wiedzeni potrzebą wykreowania jakiejś łączącej je fabuły – skroili kilka prostych cutscenek. Są one tak słabe i sztuczne, że zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby odpuścić fabułę całkowicie, skupiając się na samych grywalnych częściach gry Hitman 2. Co prawda, scenki nie są dużą wadą, jednak potrafią trochę wybić z rytmu. Są – po prostu – niepotrzebne.

I oto jest Hitman 2. Rozbudowane lokacje, swoboda działania i pełny wachlarz dostępnych narzędzi mordu. Mimo kilku niedociągnięć, braków optymalizacyjnych, czy klejonej na gumę do żucia historii fabularnej, to dobra gra, która przypadnie do gustu każdemu, komu przypadły do gustu poprzednie odsłony serii o Agencie 47.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej