Reklama

Recenzja gry planszowej Condottiere

Podbijamy Włochy

Condottiere

Bycie recezentem nie oznacza, że samemu nie korzystamy z poleceń innych. Tak było w moim przypadku i opisywanej dzisiaj gry Condottiere, którą bardzo mocno polecał kanał Shut Up & Sit Down. Prostota zasad połączona z wrednotą brzmi jak coś dla mnie, więc skusiłem się na zakup. Jak wrażenia?

Zawartość Condottiere

Kwota 120 zł może nie jest jakąś wygórowaną w świecie gier planszowych, ale mimo wszystko spodziewałem się większego pudełka. Tymczasem Condottiere przyszło do mnie w pudełeczku, w którym zwykle mieszczą się dodatki do gier.

W środku mamy znajduje się niewielka plansza, trochę drewnianych znaczników i dokładnie 118 kart. Nie będę ukrywał, biednie trochę. Wprawdzie zarówno jakościowo, jak i graficznie wszystko prezentuje się nieźle, ale absolutnie nie widzę tu żadnego usprawiedliwienia ceny gry.

Zasady (skrót)

Rozgrywka jest banalnie prosta, aczkolwiek jest tu sporo miejsca na ALE. Naszym zadaniem jest zdobycie trzech sąsiadujących ze sobą regionów lub pięciu regionów łącznie. Te zaś zdobywamy w serii potyczek.

Jak wyglądają potyczki w Condottiere? Banalnie prosto. Po prostu zagrywamy karty na pole bitwy, podliczając przy tym wartość naszych kart. Osoba, która ma największą siłę wygrywa starcie. Proste, prawda? To tyle trzonu rozgrywki, porozmawiajmy sobie o wszystkich ALE.

Karty specjalne

Większość kart to tzw. Mercenary – mają oni z góry ustalone wartości w przedziale o 2 do 10. Są po prostu czystymi punktami i to nimi głównie przebijamy naszą wartość na polu bitwy. Gdyby byli oni jedynymi kartami, to mielibyśmy do czynienia z mało widowiskową wersją karcianej Wojny. Na szczęście jest inaczej.

Condottiere

Do dyspozycji oddano nam bowiem karty specjalne. Mamy więc możliwość cofnięcia na rękę już zagranej karty, natychmiastowe zakończenie bitwy czy redukcję wartości wszystkich kart na stole o 1. Tak naprawdę to właśnie karty specjalne w największym stopniu decydują o losach bitwy i poprawne ich zagrywanie jest podstawą sukcesu w Condottiere.

Czytaj też: Recenzja gry karcianej Fantastyczne Światy

Taktyka w Condottiere

Nie samymi kartami specjalnymi jednak człowiek żyje. Warto również pamiętać o dwóch istotnych w Condottiere aspektach. Przede wszystkim – naszym celem jest zdobywanie konkretnych regionów na mapie. Zawsze zależy nam na zdobyciu trzech sąsiadujących więc o ile mamy taką możliwość to należy do tego dążyć. W tym celu w odpowiednim momencie przestawiamy znacznik bitwy (o ile go kontrolujemy) na interesujący nas obszar.

Condottiere

Drugą rzeczą jest natomiast zarządzanie ręką. W trakcie rozgrywki w Condottiere bowiem dobieramy nowe karty dopiero wtedy, gdy nie mamy już żadnych kart na ręce, pozostali gracze nie mają kart lub nie mamy żadnej karty Najemników (Mercenary). Dlatego też tak istotne jest obserwowanie sytuacji na stole oraz przeciwników i podejmowanie decyzji “jak bardzo chce się zaangażować w tę bitwę?”.

Czytaj też: Recenzja gry kooperacyjnej Obłędny Rycerz

Moje wrażenia i podsumowanie

Condottiere to naprawdę niezła gra… ale tylko niezła. Ot średniak 5-6/10. W ogólnym rozrachunku taka ocena jest raczej rozczarowaniem. Muszę przyznać, że rozgrywka jest bardzo prosta i ogarnięcie jej zasad trwa dosłownie chwilkę, co jest niewątpliwym plusem. Natomiast sama rozgrywka…

Condottiere

…jest po prostu zbyt banalna. Jasne, mamy trochę tych kart specjalnych, którymi mieszamy na stole, ale ich różnorodność jest stanowczo za mała. Być może przeszkadza mi to, że twórcy Gwinta wzorowali się na Condottiere i bardzo dużo kart ma podobne umiejętności. Jednocześnie w porównaniu do Gwinta (co zrozumiałe) nie są one wystarczająco różnorodne.

Nie podoba mi się również to, że bardzo dużo zależy od składu osobowego. Rozgrywki w 2 osoby w Condottiere to po prostu abominacja. Odpada nam zupełnie dbanie o sytuację na mapie, zmienione są również zasady zarządzania ręką i gra dla mnie właściwie traci sens, stając się raczej głupią karcianą Wojną+. Dopiero w szerszym składzie jest lepiej, ale ponownie – nadal brakuje mi tu czegoś więcej. Wiem, że czas gry w Condottiere jest stosunkowo krótki (20-45 minut w zależności od składu), ale trudno jest mi traktować grę za 120 zł jako filler. A chyba tym właśnie Condottiere jest.

Condottiere

Podsumowując, mimo że znałem wcześniej zasady rozgrywki to spodziewałem się po Condottiere zdecydowanie więcej. Zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę tytułu. Tymczasem dostałem bardzo prosty filler, który w gruncie rzeczy jest wykastrowanym Gwintem w trybie wieloosobowym (tak, wiem, że Condottiere wyszło wcześniej). Samą grę należy ocenić jako niezłą, ale do diabła – nie za takie pieniądze. Stosunek cena do jakości/funu jest zupełnie nieadekwatna.

EGZEMPLARZ WŁASNY