Gier familijno-imprezowych tak naprawdę nigdy nie jest zbyt wiele. Takie proste tytuły mają ogromną moc “wkręcającą” kolejnych ludzi w świat planszowej rozgrywki, za co bardzo je cenię. Dlatego też uważam, że przynajmniej jedną grę tego typu w kolekcji trzeba mieć. U mnie na półce, po ostatnim czyszczeniu, z pewnością zostanie ten tytuł – Decrypto.

Zawartość pudełka

Pudełko z Decrypto jest bardzo solidne (duży plus) i troszkę duże jak na “małą grę”. Jednak po otwarciu wszystko staje się jasne – zasłonki graczy są po prostu dość długie, więc taki rozmiar był niezbędny.

Decrypto

Poza zasłonkami w środku znajdziemy sporo tzw. Słów Kluczy, klepsydrę, 4 żetony, notesik i instrukcję. Słowa Kluczy są sprytnie zaszyfrowane – musimy bardzo się postarać, żeby odczytać kartę bez pomocy zasłonki. Za nią natomiast hasło staje się w pełni widoczne. Instrukcja nie jest zła, choć z nieznanych mi przyczyn dość ciężko mi się ją czytało. Całość wygląda dość surowo, ale schludnie.

Zasady gry

Dzielimy się na 2 zespoły. Każdy zespół bierze 1 zasłonkę i dobiera 4 karty Słów Kluczy, umieszczając je w odpowiednich miejscach. Każdy zespół bierze również talię Kodów w swoim kolorze oraz notesik.

Decrypto zawartość

Rozgrywka trwa maksymalnie 8 rund. Na początku wybieramy osobę, która zostaje Szyfrantem. Osoba ta dobiera jedną kartę Kodu ze swojej talii. Karta ta składa się z trzech cyfr. Następnie Szyfrant notuje wskazówki na karcie do notowania. Następnie Szyfrant odczytuje owe wskazówki, a obie drużyny starają się rozszyfrować podany kod. Po naradzie Szyfrant odkrywa kartę Kodu. Jeśli jego drużyna poprawnie odgadła kod, to nie otrzymują kary. Jeśli jednak się pomyliła – otrzymuje żeton Porażki. Z kolei jeśli drużyna przeciwna odgadnie kod, to otrzymuje ona żeton Sukcesu. Jeśli drużyna ma 2 żetony Sukcesu wygrywa grę, natomiast jeśli zbierzemy 2 żetony Porażki – przegrywamy. Proste, prawda?

Wrażenia

Wszędzie możemy słyszeć głosy, że Decrypto to pogromca popularnych Tajniaków. Mogę się z taką opinią w pełni zgodzić. Sama rozgrywka jest bardziej dynamiczna. Szyfrantowi łatwiej wymyślić wskazówki niż szefowi w Tajniakach. Unikamy również często przydługiego wpatrywania się w wyłożone karty, zastanawiając się, co druga osoba miała na myśli.

Decrypto karty

Podoba mi się również większe nastawienie na rywalizację. W Tajniakach właściwie staraliśmy się naprowadzić swoją drużynę na swoje hasła i nie wpływaliśmy w żaden sposób na drużynę przeciwną. Natomiast w Decrypto kluczem do sukcesu jest wyprowadzenie w pole przeciwników. Dlaczego? Ano dlatego, że samo odgadnięcie naszego szyfru nie przybliża nas do zwycięstwa. Cała zabawa polega na tym, aby tak podawać wskazówki, żeby drużyna przeciwna ich nie odgadła, a nasza już tak. Teoretycznie brzmi prosto, ale w praktyce takie proste nie jest.

Pewnym dyskomfortem, na co zwracała mi uwagę część znajomych, jest konieczność zapisywania haseł. Jest to kluczowa część rozgrywki, której nie można pominąć. Nie będę ukrywał – nie każdemu chciało się to robić. Nie jest to może ogromny minus, ale warto odnotować, że komuś mogło to nie pasować.

Decrypto zasłonki

Podoba mi się także możliwość wprowadzenia do gry klepsydry. Niby nic, ale potrafi ona znacznie pośpieszyć “zamulaczy”. Duży plus dla Decrypto za to rozwiązanie.

Czas trwania gry, regrywalność, skalowanie

Na pudełku znajdziemy informację o 30 minutach na rozgrywkę. Fair enough, średnio gdzieś tyle to będzie trwało. W kwestii regrywalności – Decrypto oferuje nam 110 kart z czterema hasłami na każdej, co łącznie daje nam 440 haseł. Sporo. Na dodatek mamy także układy złożone z 4 kart, ciężko trafić na takie same. Szybko nam się nie znudzi, mówiąc krótko.

W Decrypto możemy grać już od 3 graczy (osobny tryb), jednak pełna, właściwa rozgrywka zaczyna się o 4. Szczerze mówiąc w tym składzie (tj. czteroosobowym) grało mi się najlepiej. W 6 osób dyskusje nad szyframi przeciwników mogą czasem trwać za długo, gdy wewnątrz drużyny nie ma porozumienia. Zdarzało się to fakt faktem rzadko, ale parę razy wydłużyło to rozgrywkę.

Podsumowanie

Proste, krótkie i wymagające sprytnego wychwytywania skojarzeń – tak w skrócie określiłbym Decrypto. Biorąc pod uwagę zawartość, cenę i fun, jaki miałem podczas rozgrywki to polecam ten tytuł w ciemno. Nie jest to może rewolucja w świecie lekkich gier planszowych, ale z całą pewnością jest to jedna z najlepszych gier familijno-imprezowych w jakie miałem okazję grać.

Decrypto klepsydra

Dziękujemy wydawnictwu Portal/2pionki za przesłanie gry do recenzji!

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!