Przeglądając jakiś czas temu swoją półkę z grami zauważyłem, że brakuje mi jakiejkolwiek gry kooperacyjnej. Jasne, może wielkim fanem rozgrywki polegającej na współpracy nie jestem, ale chociaż jeden taki tytuł mógłbym mieć. Po zasięgnięciu języka u znajomych i odrzuceniu gier o cenie „chyba was pogrzało” ostatecznie zakupiłem Ghost Stories…

Zawartość pudełka

Patrząc na zawartość pudełka mam mieszane uczucia. Z jednej strony mamy całkiem porządnie wykonane figurki i żetony, z drugiej zaś instrukcję na papierze grubości mniejszej niż jedna warstwa chusteczki higienicznej. Tu przyzwoite planszetki oraz kafle wioski, tam ultracienkie karty. Troszkę słabo.

Ghost Stories pudło

Natomiast grafiki na kartach w większości przypadków wyglądają naprawdę fajnie i klimatycznie. Niektóre przedstawiają się wręcz epicko.  Troszkę gorzej jest z symbolami – podczas pierwszej rozgrywki kolega zapytał mnie, dlaczego na planszetkach graczy widnieje symbol kupy… tak, to wygląda jak kupa.

Ghost Stories zawartość

Sama instrukcja jest w miarę przystępna, czytałem lepsze, czytałem gorsze. Na początku zasady Ghost Stories wydawały się niejasne, ale podczas pierwszych ruchów wszystko się wyjaśniło. Dziwi mnie natomiast to, że zdecydowano się na osobną (cienką) kartę pomocy, zamiast dorzucić informacje do instrukcji.

Zasady gry (skrót)

Naszym celem jest obronienie wioski przed złowrogim Wu Fengiem (zwanym u nas później Shang Tsungiem) i pokonanie jego wcieleń. Jak wygląda rozgrywka? Po przygotowaniu w losowy sposób kafli wioski i rozstawieniu plaszetek graczy rozpoczynamy rozgrywkę. Tura każdego gracza składa się z dwóch faz:

  1. Faza Jin (duchów)

Sprawdzamy, czy mamy na swoim polu karty duchów. Jeśli tak i posiadają one zdolności, to przeprowadzamy odpowiednie akcje. Jeśli planszetka jest w całości zajęta, to nie dokładamy nowego ducha, ale aktywny gracz traci 1 punkt życia (aka znacznik Qi). Jeśli natomiast mamy wolne miejsce, to musimy dociągnąć nowego ducha z talii i rozmieścić go zgodnie z zasadami z instrukcji.

Ghost Stories żetony

  1. Faza Jang (taoistów)

W tej fazie możemy wykonać ruchy naszymi figurkami (taoistami) oraz uzyskać pomoc wieśniaka albo spróbować przegnać ducha. Ostatnią, opcjonalną akcją jest umieszczenie figurki Buddy, która automatycznie przegania złego ducha.

Rozgrywka w Ghost Stories kończy się w kilku przypadkach. Jeśli pokonamy wszystkie wcielenia złego czarnoksiężnika, to wygramy. Opcji na porażkę jest nieco więcej. Przegrywamy jeśli zginą wszyscy nasi taoiści. Przegrywamy, jeśli duchy nawiedzą trzeci kafel w wiosce. Ostatnim warunkiem jest moment, w którym wyczerpała się talia duchów, a Shang Ts..Wu Fang jest nadal w grze. Jak widzicie – będziemy głównie przegrywać.

Wrażenia

Gwoli wyjaśnienia, nie jestem wielkim fanem rozgrywki kooperacyjnej. Cenię sobie przede wszystkim rywalizację, a gracz zawsze jest bardziej nieprzewidywalny niż gra. Dlatego właśnie taka rozgrywka daje mi najwięcej satysfakcji. Co nie oznacza, że nie potrafię i nie lubię współpracować. Po prostu mój poziom frajdy jest niższy.

Większość partii Ghost Stories rozgrywaliśmy na poziomie początkującym i normalnym. Te już po drugiej partii nie stanowiły zbyt wielkiego wyzwania. Wystarczyło odkrycie, że przeganiające duchy figurki Buddy są niesamowicie mocne. Co nie znaczy, że nagle Ghost Stories stało się banalnie proste. Bardzo, ale to bardzo dużo zależy od szczęścia. W celu odegnania ducha rzucamy trzema (bądź czterema w jednym przypadku) kośćmi, a na każdej szansa naszego powodzenia to 2/6. „Trochę” mało. Pechowy dociąg duchów również nie pomaga. Trudno jest nam przeprowadzić jakąś długofalową strategię. Z tego też powodu przejście na wyższy poziom nigdy nam się nie udało. Raz byliśmy blisko, ale 4 wcielenie czarnoksiężnika było dla nas zbyt dużym wyzwaniem.

Zawsze po rozgrywce pytam znajomych, jakie mają wrażenia. Osobiście grało mi się przyzwoicie, choć bez szału, dlatego nieco zdziwiłem się, kiedy usłyszałem „no w sumie to było nudne”. Jednak po zastanowieniu nasza rozgrywka w Ghost Stories faktycznie w większości sprowadzała się do spamowania figurkami Buddy i przesuwania na nie duchów.

Do tego zauważyłem, że może być tu problem z syndromem lidera. Znajomy bardzo szybko „ogarnął” jak w najbardziej efektywny sposób prowadzić rozgrywkę w Ghost Stories i parę razy zdarzyło mu się mówić mi, co powinienem zrobić w danym momencie. Mnie to nie przeszkadzało, ale warto taki fakt odnotować.

Ghost Stories kostki

Nie jestem też przekonany co do różnych umiejętności naszych taoistów. W niektórych przypadkach wybór jednej zdolności okazywał się bezsensowny, ponieważ inna była wyraźne lepsza (naprawdę ktoś wybiera Mantrę, kiedy można bezkarnie, za darmo wziąć dowolny żeton?), choć to zależy od ilości graczy.

Czas trwania gry, skalowanie, regrywalność, klimat

Pudełko przewiduje 60 minut rozgrywki i jest to uczciwe postawienie sprawy. Oczywiście możemy dać ciała i skończyć wcześniej. W kwestii skalowania – osobiście granie z neutralnymi planszami w przypadku mniej niż 4 osób niespecjalnie mnie przekonało. Dlatego osobiście proponowałbym grać w 4 osoby lub po prostu korzystać ze wszystkich czterech taoistów dostępnych w Ghost Stories.

Regrywalność, przy takiej dozie losowości w dociągu kart duchów jest spora, choć w praktyce w każdej rozgrywce schodzimy niemal ze wszystkich dostępnych kart w grze. Plusem jest też to, że Ghost Stories serwuje nam 10 wcieleń Wu Fenga. Szkoda tylko, że nie są one do końca zbalansowane. Część jest wyraźnie słabsza od innych.

Ghost Stories żetony

W kwestii klimatu: na początku faktycznie czuć było, że bronimy wioski w środku tybetańskich gór, jednak w trakcie już zupełnie nie zwracało się na to uwagi, skupiając się jedynie na kolorach potworów i dostępnych umiejętnościach.

Podsumowanie

„Średnie”, to słowo przejdzie mi przez myśl, kiedy ktoś wspomni o Ghost Stories. Rozgrywka była nawet przyjemna, ale absolutnie bez pazura i dość szybko została rozgryziona przez znajomego. Po kilku partiach przypomniało mi się, dlaczego nie przepadam za walką z grą. Gracza zawsze stać na nieprzewidywalny ruch, fantastyczną strategię, zagranie-pułapkę. Gra natomiast stara się imitować takie działanie w najbardziej irytujący sposób – losowością, która musi być dla nas dotkliwa z prostego powodu: jeśli nie będzie niesprawiedliwie, to prawdopodobnie zaraz tytuł pokonamy.

Ghost Stories kafle

Tak więc Ghost Stories znika z mojej kolekcji tak szybko, jak się w niej znalazł, zdecydowanie nie znalazłem tu tego, co mnie rajcuje w grach planszowych. Niemniej nie jest to zły tytuł, a biorąc pod uwagę jego cenę, to można wypróbować Ghost Stories bez większej straty dla portfela.

EGZEMPLARZ WŁASNY

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!