Cyberinwigilacja, wojna z terroryzmem, tajne programy CIA oraz fortuna Al-Kaidy. W komiksie autorstwa Thierry’ego Smolderena i Dominique’a Bertaila znajdziemy wszystkie te elementy i jeszcze więcej. Wydany nakładem Non Stop Comics album Ghost Money to iście wybuchowa mieszanka.

Opisywany komiks zaskakuje na każdym kroku. Szczególnie, że pierwsze wrażenie może być zwodnicze. Patrząc na okładkę spodziewamy się prędzej lekkiego science fiction. Ostatecznie otrzymujemy solidny political fiction, który przemówi do wyobraźni fanów pisarskiej twórczości Roberta Ludluma albo Toma Clancy’ego. Smaczku całej opowieści dodaje dodatkowo fakt, iż zbieranie materiałów do scenariusza a także publikacja pierwszego tomu miała miejsce jeszcze przed wielkim krachem z 2008 roku. Ghost Money mimo licznych wątków fikcyjnych wpisuje się idealnie w obecnie panujący klimat społeczny i polityczny. Jest to niepokojąca synteza dokonań zachodniego społeczeństwa oraz nieciekawych perspektyw, jakie stoją przed nami wszystkimi. Zacznijmy jednak od samego początku…

Bankier Al-Kaidy

Tłem wydarzeń opisanych w komiksie są zamachy z 11 września 2001 roku na dwie nowojorskie wieże WTC. Wiem, zapewne większość z Was pewnie wzdycha ciężko na wspominki o tej dacie. Wszakże wydarzenie, które wstrząsnęło światem u progu XXI wieku, prawdopodobnie wykorzystano już na wszelkie możliwe sposoby w popkulturze. Niemniej zamach terrorystyczny oraz późniejsza wojna z terrorem są zaledwie wstępniakiem do naszej historii. Jednocześnie pamiętajmy, iż autorzy rozpoczęli prace nad swoim komiksem zaledwie kilka lat po zawaleniu wież WTC. Wtenczas motyw ten był wciąż bardzo nośny.

Jak każdy political fiction, także Ghost Money rozpoczyna się dość „niewinnie”. Pierwsze strony zabierają nas w wir akcji zaraz po pamiętnym wrześniu 2001. Amerykański rząd prowadzi wojnę z terroryzmem na pełną skalę. Na celowniku przede wszystkim znalazła się jedna osoba – tzw. bankier Al-Kaidy. Przed zawalaniem się wież na giełdzie doszło do szeroko zakrojonych spekulacji, na których ktoś zbił niemałą fortunę. Oczywiście podejrzewano terrorystów o pozyskanie tak środków na prowadzenie swojej świętej wojny z Zachodem. Bankier ostatecznie wpada w ręce Amerykanów, którzy latami ciągali go po różnych więzieniach celem wyduszenia informacji, kto i gdzie przechowuje majątek. Zaraz przed śmiercią wszakże więzień zdradza pewien sekret, jednak nic, co by naprowadziło na pieniądze z zamachu.

Przenieśmy się teraz o dwie dekady do przodu. Świat za chwile wejdzie w trzecie dziesięciolecie XXI wieku. Przed społeczeństwem powoli pojawia się widmo następnego kryzysu gospodarczego na ogromną skalę. Na ulicach Londynu trwają protesty, które szybko przeradzają się w zamieszki. W środku tego całego zamieszania znajdzie młodziutka studentka Lindsey. Przed stratowaniem przez tłum ratuje ją Chamza. Wybawicielka jest miliarderką z koneksjami, a jej życie za sprawą niebywałej fortuny wygląda dosłownie niczym z bajki. Tak rozpoczyna się wielka przyjaźń obu kobiet (z lekkimi podtekstami) należących jednak do dwóch różnych światów. Po jednej stronie mamy skromną studentkę z przedmieść, a po drugiej osobę przed trzydziestką z wręcz nieograniczonymi wpływami.

Polityczna układanka

W posłowiu do wydania polskiego czytamy, że autorzy sięgając po motyw widmowych pieniędzy, chcieli opowiedzieć o spuściźnie administracji prezydenta Busha. Chodzi oczywiście o katastrofalną politykę – wewnętrzną oraz zewnętrzną – realizowaną ponoć pod dyktando „złego ducha”, czyli wiceprezydenta Dick’a Cheneya. Paliwem scenariusza były miraże, piętrzące się kłamstwa i imperialne zapędy w najgorszym wydaniu. Wiele z posunięć Białego Domu uzasadniono lichymi improwizacjami, czasem wręcz daleko idącymi manipulacjami. Wywiadowcze gierki prowadzone przez agendy szpiegowskie służą przede wszystkim realizowaniu interesów gospodarczych. Właśnie na takim założeniu twórcy oparli swój przekaz.

Prace nad komiksem trwały nieprzerwanie do 2015 roku, choć oczywiście publikowano go w odcinkach. Na całe szczęście polski czytelnik otrzymał wydanie zbiorcze w należytej formie, bo w twardej oprawie i na dużym formacie. Dominique Bertail odwalił kawał znakomitej roboty, bowiem gdy nie rysował to spędzał czas na podróżach i zbieraniu potrzebnego materiału. Odwiedził takie metropolie jak Szanghaj i Dubaj, ale zawitał nawet do Armenii i Bejrutu, gdzie wziął udział w zebraniu Hamasu. Ogólnie drobiazgowe podejście autorów do problemu przełożyło się na dwie rzeczy: bogaty w fakty i wręcz namacalny scenariusz a także komiks zachwyca swoją warstwą artystyczną. Wiele elementów świata przedstawionego kupujemy z miejsca, natomiast niektóre pejzaże budują dość unikalny klimat.

W recenzowanej opowieści znalazło się również miejsca na odrobinę lekkiego cyberpunku. Przedstawiona rzeczywistość nie jest tak bardzo odległa od naszych obecnych czasów, ale niektóre technologie szpiegowskie czy choćby Black Cloud – niezależny system bankowy a nawet dość futurystycznie wyglądający Szanghaj pokazują nam przyszłość, o jakiej pisał choćby William Gibson. Niemniej najbardziej do gustu przypadł mi zarys nowego rozkładu sił geopolitycznych i tego, jak została wkomponowana w to fortuna Chamzy, jako przyczynek do nowych knowań amerykanów.

Komiks obowiązkowy

Niestety czasem może się wydać, że historia lekko kuleje. Głównie ze względu na dość naiwne nawiązanie akcji, jak choćby sposób wciągnięcia Lindsey w intrygę i jej późniejsze zaangażowanie. Motywy paru bohaterów i ich nagła zmiana „orientacji” także potrafi wzbudzić pewne wątpliwości. Jednocześnie autorzy nie kryją się ze swoim jasno ukierunkowanym politycznym zaangażowaniem. Do naszych rąk trafia jednak grubaśny thriller polityczny podszyty tak głęboko zakorzenionymi manipulacjami, że próba utrzymania złotego środka w stosunku do dokonań Ameryki nie miała by najmniejszego sensu i racji bytu. Ostatecznie mamy przed sobą kawał solidnego scenariusza a jego dynamika i dłuższe pauzy w odpowiednich miejscach pozwalają lepiej chłonąć całą treść.

Jak więc w skrócie można opisać recenzowany komiks? Ponad trzysta stron wypełnionych wartką akcją oraz intrygą kupującą czytelnika z miejsca. Przede wszystkim nie zawodzi koniec opowieści, bowiem zaskoczył w kilku miejscach oraz pobudził do myślenia te obszary mózgu, które najczęściej staramy się ignorować. Gdy trwają polityczne przepychanki w tle czai się znacznie większe niebezpieczeństwo zagrażające wszystkim bez wyjątku. Ghost Money jest bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej i wątpię, aby motyw przewodni uległ rychłemu przeterminowaniu. Smolderen i Bertail pokazują nam, do czego prowadzi niepohamowany pęd do władzy absolutnej i do czego zdolni są ludzie, aby utrzymać status quo zbudowany w dużej mierze na kłamstwie. Jak jednak wiecie, pewnych tajemnic nie da się utrzymywać w cieniu przez nieskończoność.

Już raz przedłożyłem dość odważne stwierdzenie, jakoby Non Stop Comics było jednym z nielicznych wydawnictw w Polsce mającym na swojej liście wyłącznie dobre lub bardzo dobre pozycje. I tym razem nie jest inaczej. Ghost Money to absolutna czołówka i prawdopodobnie jeden z najlepszych komiksów wydany w minionym roku. Nie bez przyczyny wspomniałem o nim także w naszym świątecznym prezentowniku. Nie jest to lektura łatwa. Snuta intryga prowadzona wielotorowo potrafi nieraz zmylić, zwieść czytelnika na manowce a świat przedstawiony wymaga od nas ciągłej uwagi. Trud ten wynagradza jednak z nawiązką, gwarantując pod koniec lektury masę satysfakcji. Jestem pewien, że pozycja ta przemówi zarówno do koneserów obrazkowych opowieści jak i fanów mocnych seansów filmowych oraz książek podszytych mocnymi politycznymi skandalami.

Za udostępnienie komiksu dziękujemy wydawcy Non Stop Comics

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej