Marka The Walking Dead z komiksowego medium stała się światowym fenomenem. Wszystko za sprawą wyprodukowanego przez stację AMC w 2010 roku serialu na podstawie obrazkowej powieści autorstwa Roberta Kirkmana. Żywe trupy szybko zyskały popularność i marka obecnie liczy sobie dwadzieścia dwa zeszyty komiksów, pięć sezonów serialu (kolejne w drodze), trzy duże produkcje growe i jedną mobilną, masę gadżetów oraz cztery książki fabularne. Niektórzy mogą przecierać oczy ze zdumienia, że marka doczekała się również wydania powieści. Nie jest to odcinanie kuponów, ani tym bardziej chęć szybkiego zarobienia przez jakiegoś podrzędnego pisarza. Za czteroczęściowy minicykl odpowiada Jay Bonansinga oraz sam Robert Kirkman. „Upadek Gubernatora cz. 2” zamyka wszystkie wątki znane zarówno fanom komiksu oraz serialu, chociaż cykl powieści skierowany jest przede wszystkim do tych drugich.

[Możliwe spoilery z poprzedniej części książki]

Historia rozpoczyna się w momencie, w którym zakończyła się poprzednia część. Gubernator po ataku grupy Ricka na Woodbury, dotkliwie okaleczony przez Michonne walczy o życie. W powrocie do do zdrowia pomagają mu jego najbliżsi i najwierniejsi ludzie, w tym świeżo nawrócony na gubernatorską wiarę były medyk Ben oraz pełna wątpliwości Lilly. W wojnie między obiema grupami zombie wydają się jedynie nieznaczną przeszkodą, a prawdziwymi potworami są próbujący przetrwać w nowych warunkach ludzie. Gubernator w akcie zemsty postanawia zmieść z powierzchni ziemi Ricka i spółkę wraz z ich miejscem pobytu – stanowym więzieniem.

maxresdefault

Osoby znające serial mogą zniechęcić się po tym opisie, bo wszystko to doskonale znają z czwartego sezonu. Telewizyjna produkcja bardzo różni się od kart komiksu, a książka przybliża osobom nie znającym oryginalnej historii jej faktyczny przebieg, a nie alternatywną historię, jak ma to miejsce w serialu. Punktów wspólnych jest wiele, ale to tylko mała część całej opowieści. Siłą rzeczy, aby orientować się w historii, trzeba znać poprzednie trzy książki. Od drugiej części bohaterką jest Lilly Caul, która nie była obecna w żadnym momencie serialu (ale pojawiła się w pierwszym sezonie gry od Telltale Games). Gubernator jest centralną postacią, która swoimi decyzjami napędza dalszą historię, ale poznajemy ją za sprawą nie tak zwykłej postaci, jak mogłoby się to na początku wydawać.

Lilly to jedna z bardziej charyzmatycznych kobiecych postaci w całym cyklu. Nie tylko z łatwością potrafi zastąpić Gubernatora w jego roli, ale także jej osobiste rozterki nie są tak sztampowe, jak by się wydawało. Przewija się obowiązkowy kryzys egzystencjalny czy też miłosne rozterki, które kończą się dodatkową motywacją dla bohaterki, aby Woodbury przetrwało. W świecie opanowanym przez zombie ciężko wymyślić jest coś oryginalnego, ale Bonansinga i Kirkman nawet jeżeli korzystają ze sprawdzonych schematów, robią to w najlepszy możliwy sposób. Dla fanów serialu „Narodziny Gubernatora cz. 2” może być miejscami zaskakujące. Niektóre postacie, które w poprzednich sezonach telewizyjnej produkcji zginęły, w tej rzeczywistości nadal żyją i mają się dobrze, a inne, które w serialu przeżyły atak Gubernatora na więzienie, w powieści giną. Sam przebieg głównej bitwy między Rickiem a Gubernatorem, który poznajemy z perspektywy Woodbury, jest zgoła inny od tego co przedstawili nam scenarzyści w serialu. Może i jest mniej widowiskowy, miejscami nawet nudny, ale zdecydowanie lepiej wpasowuje się w klimat opowieści.

o-THE-WALKING-DEAD-GOVERNOR-facebook

Pod względem technicznym nie ma do czego się przyczepić. Powieść czyta się szybko, za sprawą łatwego języka oraz emocjonujących opisów walk, zarówno z żywymi trupami jak i ludzkim przeciwnikiem. Bonansinga oraz Kirkman nie powstrzymują się od ukazania w książce scen obfitujących w drastyczne momenty, bardzo sprawnie opisane przez autorów. Może i zbyt mało tu klasycznego horroru, ale kto by się po The Walking Dead spodziewał wyskakujących znienacka zombie. Nie oznacza to bynajmniej, że historia nie trzyma w napięciu, bo nie brakuje drżenia o losy bohaterów, lecz niekoniecznie tych z Woodbury.

„Narodziny Gubernatora” był powiewem świeżości nie tylko dla fanów serialu, ale i komiksu, dzięki któremu mogliśmy poznać genezę Gubernatora. „Droga do Woodbury” była po prostu słaba, ukazana w niej historia nie miała żadnego znaczenia dla głównej linii fabularnej. „Upadek Gubernatora cz. 1” pozostawiła spory niesmak, kończąc się sporym cliffhangerem, przy tym za mało było w niej obecności tytułowego bohatera. Drugą część „Upadku Gubernatora” umiejscowiłbym gdzieś między pierwszą częścią a trzecią. W końcu dochodzi do długo oczekiwanej eskalacji konfliktu, której przebieg może zaskoczyć osoby znające tylko serial. Nie jest to pozycja, bez której nie możecie się obyć, ale i tak warto zapoznać się z tą historią, bo żywych trupów nigdy dość, a tę książkę czyta się z czystą przyjemnością.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!