Moje pierwsze gejmingowe szlify zdobywałem na Atari 2600. Później wiele lat spędziłem grając u kumpla na NESie, a raczej swojskiej podróbie Pegasusie, zanim przesiadłem się na PCta. Erę gier 8bitowych traktuję więc z pewną nostalgią, choć szczerze mówiąc – nie rozumiem i nie przepadam za obecną modą na granie retro. Moda ta nie ominęła też planszówek. Przed Państwem 8bit Box!

O pudle i założeniach

8bit Box nawiązuje bardzo mocno do retro konsol. Widać to zarówno po pudełku, elementach, jak i samym założeniu. Ale po kolei. Jeśli jesteście wystarczająco starzy, to prawdopodobnie pamiętacie kartridże w stylu „9999 in one” kupowane na lokalnych bazarach (od „ruskich” jak to się u mnie mówiło). 8bit Box częściowo bazuje na tym założeniu. Mamy to pewną część wspólnych elementów wykorzystywanych we wszystkich grach (kontrolery, kości oraz znaczniki), a także „kartridże” – czyli 3 gry dołączone do zestawu z własnymi instrukcjami i dodatkowymi elementami.

8bit Box pudło

Sam pomysł „platformy” planszówkowej wydaje mi się bardzo dobrym rozwiązaniem. Dodatkowo nie mogę nie zauważyć, że elementy wspólne prezentują się świetnie. Kontrolery nieco nawiązują do SNESowych, są fantastycznej jakości, a dodatkowo nie musimy ich składać! Nawet nie wiecie jaką było to dla mnie ulgą, składanie diali w planszówkach jest moim kryptonitem. Minusem są natomiast pudełka poszczególnych gier, a często także ich elementy, ale o tym szerzej przy poszczególnych produkcjach.

Pixoid

Pierwszą grą jest Pixoid, polegający na programowaniu naszych ruchów. Jeden gracz ucieka, pozostali go gonią. Od razu widać nawiązania do Pac-Mana, chociaż tutaj naszym celem jest jak najdłuższa ucieczka, a nie zbieranie punktów z planszy.

8bit Box pixoid

Pixoid jest zdecydowanie najłatwiejszą grą w zestawieniu i mnie osobiście najbardziej przypadła do gustu. Zasady są banalnie proste, a sama rozgrywka bardzo szybka. Możemy spokojnie rozegrać całą partię składającą się z 3 lub 4 rund (po 1 na gracza) w 15 minut. Do tego, ze względu na punktowanie, rozgrywka jest całkiem emocjonująca. Nie można przy tym narzekać zbyt mocno na regrywalność, gdyż Pixoid zapewnia nam możliwość składania planszy z 4 elementów. Dlatego za każdym razem będzie nieco inna.

8bit Box pixoid

Żeby nie było tak różowo – wykonanie Pixoida jest tylko przyzwoite. Sama plansza wygląda niezbyt ciekawie, zupełnie jak w pierwszych Pac-Manach. Jeśli ktoś lubi taki styl to nie zwróci na to uwagi, ale generalnie wygląda to dość nijako. Największym minusem wykonania jest jednak bardzo słabo składający się tor punktacji. Po pierwszej grze wiem, że nigdy więcej z niego nie skorzystam, bo prawdopodobnie niedługo się uszkodzi.

Ode mnie Pixoid otrzymuje porządne „Polecam”

 

Outspeed

Pamiętacie coś takiego jak F-Zero? Albo późniejsze Wipeout? Może chociaż Star Wars Episode 1: Racer? Jeśli tak, to już wiecie jak wygląda Outspeed. W dużym skrócie są to wyścigi unoszący się nad ziemią maszyn. Naszym zadaniem jest jak najszybsze dotarcie do mety. Musimy przy tym pamiętać, że nasze zbiorniki paliwa nie są bez dna, a przeciwnicy z chęcią będą nam przeszkadzać.

8bit Box Outspeed

Outspeed jest zdecydowanie bardziej rozbudowany od Pixoida. Tu również programujemy swoje ruchy, jednak dochodzi tu kilka dodatkowych czynników, jak rzuty kostkami, żetony bonusu czy chociażby liczba graczy, którzy także wybrali dany tor jazdy na trasie. Mamy tu trochę kombinowania, co wydłuża także czas trwania gry. Pudełeczko Outspeed informuje nas o 30 minutach, ale zwykle wychodziło nam to odrobinę dłużej, bliżej 40 minut. Gra skaluje się całkiem nieźle, możemy w nią grać od 3 do 6 osób. Na regrywalność raczej nie ma co narzekać, mamy tu sporo zmiennych kafli bonusów oraz układu poszczególnych kafli.

8bit Box Outspeed

W kwestii wykonania – troszkę szkoda, że gra nie wygląda „ciekawiej”. Osobiście przypomina mi stareńką grę POD: Planet of Death na PC. Podobają mi się natomiast poszczególne pionki pojazdów, choć nie wiem, czy długo one pożyją.

Wprawdzie Outspeed nieco mniej przypadł mi do gustu niż Pixoid, ale nadal bardzo chętnie w niego zagram, jestem na TAK.

Stadion

Ostatnią grą na liście jest Stadion, nawiązujący do gier „olimpijskich” na urządzenia elektryczne. Tak, tych polegających na naparzaniu jak najszybciej w przyciski. Mamy tu aż 16 różnych dyscyplin sportowych, każda z nich posiada swoje własne zasady, a naszym celem jest zdobycie jak największej liczby medali w całej imprezie. Należy pamiętać, że gramy tu drużynowo, dlatego do Stadionu możemy zasiąść w 4 lub w 6 osób.

8bit Box Stadion

Szczerze mówiąc Stadion był dla mnie katastrofą. Mimo tylu dyscyplin praktycznie każda opiera się na tym samym schemacie. Obstaw ile energii zużyjesz, rzuć kostką, zobacz co ci wyszło. Aż prosi się o wklejenie tu pani Alutki z Rodziny Zastępczej z kultowym tekstem „fascynujące”. Dla mnie Stadion to 40-60 minut totalnie losowej mordęgi. Jasne, musimy tu współpracować drużynowo i oszczędzać energię na poszczególne konkurencje, ale ich zasady…eh… nie, to jest po prostu słabe.

Na plus możemy tu zaliczyć wykonanie. Sama gra, w przeciwieństwie do poprzedniego wygląda całkiem przyzwoicie. Mamy tu dość specyficzne, ale ładnie wyglądające grafiki oraz składamy planszę w obiekt przypominający stadion. Mała rzecz, a cieszy.

8bit Box stadion

Niektóre konkurencje są ciekawsze, większość mniej, w ogólnym rozrachunku – Stadionu nie polecam.

Problemy z 8bit Boxem i podsumowanie

Największym problemem 8bit Boxa paradoksalnie jest… różnorodność gier. Każdy z trzech tytułów jest zupełnie inny. Teoretycznie super opcja. A teraz wyobraźcie sobie sytuację, że na kompa dostajecie niemal symulacyjnego DiRT Rally, Tekkena 7 i Divinity: Original Sin 2. Fantastyczny zestaw… tylko ilu z was faktycznie lubi każdy z tych rodzajów gier? Pewnie niewielu. Podobnie jest z 8bit Boxem. Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której będzie grana wyłącznie jedna gra z całego zestawu. Ba, sam jestem zadowolony z 8bit Boxa jedynie w 2/3. A co z resztą? Ano nic, będzie się kisić w pudle. Nie mamy opcji na odsprzedanie nie pasującego nam komponentu, ponieważ do gry będzie wymagał elementów wspólnych. Drugą rzeczą, która dyktuje nam wybór gry, jest liczba graczy. W 4 osoby możemy zagrać w każdy z dostępny tytuł. W 3 liczba ta spada już do 2 gier. Natomiast w 5… no cóż, została nam jedna.

Z drugiej strony – doceniam pomysł stworzenia „platformy” do gier planszowych. Pytanie jak często 8bit Box wzbogaci się o kolejne tytuły? Z tego co się orientuję to na 2019 rok zapowiedziano już grę w stylu beat’em up.

Podsumowując, z 8bit Boxa jestem umiarkowanie zadowolony. Umiarkowanie, ponieważ nie powala on wykonaniem, a jedna gra jest dla mnie zupełną padaczką. Natomiast przy dwóch kolejnych grach bawiłem się naprawdę dobrze. Będę się przyglądał rozwojowi tej „platformy” planszówkowej.

Dziękujemy wydawnictwu Portal za przesłanie 8bit Boxa do recenzji!

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!