WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Historia momentami prawdziwa. Recenzja serialu Wielka

O Katarzynie Wielkiej słyszeliśmy wiele opowieści. Trochę było na lekcjach historii, trochę dowiedzieliśmy się z filmów. A teraz przychodzi czas na serial Wielka, który zamiast prawdy historycznej oferuje nam barwną satyrę wyśmiewającą XVII-wieczny rosyjski dwór. Jak to zaznaczają twórcy  – Wielka to opowieść momentami prawdziwa.   

Razem z młodziutką Zofią Fryderyką Augustą( Elle Fanning) przybywamy na dwór rosyjskiego cesarza Piotra III (Nicholas Hoult). Dziewczyna ma naturę romantyczki, co widać od samego początku. Jest pogodna, pozytywnie nastawiona do małżeństwa i pełna nadziei na miłość. A Piotr… no cóż, car jest bardzo specyficzny. To duży chłopiec, któremu w głowie tylko rozrywki, seks z damami dworu i okazjonalne dręczenie poddanych. Do tego ma kompleksy związane z rodzicami. Darzy matkę specyficznym uczuciem, wciąż wspomina jaka była surowa i jak bardzo go nie doceniała. Zaś ojciec Piotr Wielki jest niedoścignionym wzorem (tak, tu jest przekłamanie historyczne, bo w rzeczywistości był to dziadek męża Katarzyny, ale pamiętajcie, że tutaj nikt historycznymi faktami się nie przejmuje). Zofia bardzo szybko zostaje przechrzczona na Katarzynę i poślubiona Piotrowi. Równie szybko pozbywa się romantycznych złudzeń co do małżeństwa. Jej wymarzona noc poślubna to kilka minut okraszanych rozmową cesarza ze stojącym w drzwiach przyjacielem.  Katarzyna jednak jest bardzo wytrwała, w końcu czuje, że pisana jest jej wielka przyszłość. Tylko czy szukający poklasku miłośnik wódki, hulanek i kobiet car jest aby najlepszym towarzyszem? A, co najważniejsze, czy jest najlepszą głową Rosji, którą dziewczyna zdążyła już pokochać?

Czytaj też: Muzyka i Paryż jakiego nie znamy. Recenzja serialu The Eddy z Joanną Kulig

Żadnym spoilerem nie jest fakt, że Katarzyna by zasiąść na upragnionym tronie posunie się do zamachu stanu. I właściwie to jest główną osią fabularną serialu Wielka. Obserwujemy drogę od niewinnej dziewczyny do gotowej na bardzo wiele carycy, tej samej którą później nazwano Wielką. Zanim jednak w ruch pójdą radykalne środki Katarzyna wierzy, że będzie w stanie osiągnąć coś z pozycji, jaką aktualnie zajmuje. Rozmawianie o literaturze z damami dworu może by i się udało, gdyby umiały czytać. Założenie szkoły? Super, ale nie dla kobiet. Sztuka? Nauka? Nowoczesna medycyna? Piotr jest jak plastelina, którą da się urabiać jak tylko się chce. Najgorsze, że może to robić każdy. Dlatego szukając poklasku monarcha miota się pomiędzy różnymi stronnictwami tylko po to, by na końcu i tak zmienić zdanie pod wpływem innego głosu. On chce być kochany i uwielbiany. Taki Piotr Rozrywkowy. Katarzyna zaś, na własne nieszczęście, chce coś zmienić. Jej próby oświecania dworu wyglądają jak usiłowanie oświetlenia wielkiego lasu za pomocą zapałki. Rosyjskim dworzanom w głowie tylko harce, uczty i tłuczenie kieliszków. Hura!

Wielka to trafnie napisana satyra i opowieść bardzo prześmiewcza. Tony McNamara, autor scenariusza, za nic ma historię i tworzy nam coś, co tylko miejscami będzie zgadzało się z wiedzą podręcznikową. I to mu się chwali. Dzięki temu ten serial jest barwny i zabawny, choć miejscami humor bywa wulgarny, a nawet obsceniczny. Twórcy zachowali w tym wszystkim równowagę ubierając rozterki bohaterów i dziejącą się w tle wojnę w absurd. Jedzenie deseru z talerza, na którym spoczywa odcięta głowa wroga? Takie rzeczy tylko w Rosji! Jeśli ci przeszkadza, że patrzy, to wyłup mu oczy. Podobnych sytuacji znajdziemy tutaj na pęczki, a prędzej niż fragmentów historii monarchów oczekujmy nawiązań do współczesności.

McNamara potrafił w mistrzowski sposób stworzyć dekadencki dwór pełen barwnych i różnorodnych postaci. W przedziwny sposób jestem w stanie zrozumieć motywację większości z nich, choć brak kręgosłupa moralnego u niektórych potrafi kłuć w oczy. Ale taka już specyfika tego serialu. Katarzyna grana przez Elle Fanning jest urocza, niewinna i ujmująca, a jednocześnie zadziorna i niezwykle inteligentna. Nie brakuje jej próżności, ale za jej uśmiech jesteśmy w stanie wiele wybaczyć. Katarzyna Wielka znana jest z historii jako najdłużej panująca rosyjska władczyni. Wprowadziła kraj w erę oświecenia i edukacji. W serialu widzimy, jak bohaterka stara się tego dokonać i nie możemy oprzeć się wrażeniu, że to iście syzyfowy trud. Dworzanie i sam Piotr są po prostu… zbyt tępi. Katarzyna nie daje za wygraną starając się przemycić trochę feminizmu, dozę machiawelizmu i odrobinę edukacji w rozbrzmiewające wiecznymi imprezami mury pałacu. Niestety dość skutecznie blokuje ją kościelny patriarcha. Tak, tak feministka kontra patriarchat. Na szczęście nie uświadczymy tu żadnej nachalności w tym temacie. Cała fabuła jest na tyle uwspółcześniona, że coś takiego pasuje tam idealnie. Nicholas Hoult w roli rozkapryszonego, rządnego miłości cara-hulaki wypada idealnie. On ma w sobie to coś, że jego wulgarne odzywki i sprośności są jakoś mniej obsceniczne. Ma też swoisty urok, dzięki któremu możemy uwierzyć w to, co na ekranie się dzieje. Sama postać przez większość serialu jest bardzo jednowymiarowa i choć później trochę charakteru mu przybywa, to nie spodziewajcie się po nim głębokich przemyśleń. To nie ten typ.

Twórcy w kreowaniu postaci wykorzystali wiele stereotypów. Mamy pyskatą służącą, która ewidentnie nie wie, gdzie jej miejsce; delikatnego, romantycznego kochanka; zbyt delikatnego polityka i rządnego władzy duchownego niechętnego wszelkiemu postępowi. Normalnie to by raziło w oczy, ale w tej historii sprawdza się doskonale, bo wszystkich łączy jedno – chęć zmian i posiadania władzy. Oczywiście każde z nich ma trochę inną wizję tego, co będzie później i w czym innym upatruje swoje korzyści. Jednak jeśli pomogą Katarzynie zasiąść na tronie, ona nie będzie wnikać w pobudki jednostek. Najważniejsze jest, że dobrze napisane postacie odgrywają równie dobrze dobrani aktorzy. Moim zdaniem casting wyszedł w Wielkiej wprost idealnie.

Mogłabym się doszukać paru wad, na czele których byłoby nierówne tempo serialu. Pierwsza połowa potrafi wlec się iście niemiłosiernie, na szczęście później akcja przyspiesza porywając nas w wir wydarzeń. Tylko w ogólnym rozrachunku niewiele mi to przeszkadzało, bo humor, przepiękna scenografia i bohaterowie mogą w serialu wynagrodzić nam bardzo wiele. Sama końcówka daje nadzieję na kontynuację, na co gorąco liczę, bo Katarzyna może nam pokazać jeszcze bardzo wiele. Wejście na tron nie rozwiąże nawet połowy jej problemów, a miłość do Rosji i marzenia o nowoczesności mogą napotkać na dużo trudniejszy do pokonania opór niż tylko rozpasany car.

Wielka jest produkcją Hulu, ale w Polsce możemy obejrzeć go na HBO GO.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News