Obok głośników bluetooth, soundbary to chyba najszybciej rosnący segment rynku. Taśmowo wypuszczane głośniki zalewają rynek i coraz trudniej znaleźć coś dla siebie. Z drugiej strony, dzięki szerokiej ofercie przebierać możemy w zasadzie w każdej półce cenowej. Dziś pogadajmy o 100$ i BlitzWolf BW-SDB1.

Głośnik ze wschodu

BlitzWolf jest jedną z takich firm, która postanowiła zaistnieć na tym rynku. Oferuje swoją elektronikę w zagranicznych sklepach internetowych oraz natknąć się możemy na aukcję. Czy wydając blisko 100$ powinniśmy mieć jakieś obawy?

Po trzech tygodniach oczekiwania gdy dotarła do mnie paczka z niewielkim niepokojem przystępowałem do jej otwierania. Biało-zielony karton nie zwiastował niczego złego, ale też niczego ponad przeciętnego. Ot, skojarzył mi się raczej z produktami Biedronkowymi typu Hykker. Nie jest to bynajmniej wada zresztą, umówmy się, taki karton i tak zwykle po rozpakowaniu ląduje w śmieciach.

Wyposażenie jest niezłe. Oprócz soundbara w środku znajdziemy też:

  • pilot
  • kabel zasilający,
  • przewód 2xRCA – mini-jack,
  • przewód optyczny
  • instrukcję obsługi
  • Kabel zasilający
  • przejściówkę

Jako, że sam kabel jest popularną „ósemką” zwaną też „motylkiem”, przejściówkę z wtyczki amerykańskiej na polską, możemy zwyczajnie wywalić i w to miejsce wykorzystać zwykły, polski kabel.

Wygląd i wykonanie

Sam BlitzWolf BW-SDB1 prezentuje się naprawdę fajnie. Metalowa maskownica z przodu i od góry może się podobać. Wykończona plastikowymi elementami typu „fortepianowa czerń” i złotym emblematem od frontu. Od dołu solidne, antypoślizgowe gumy i całkiem spora ilość portów z tyłu. Wady? Cóż, zupełnie nie podobają mi się przyciski na środku głośnika, które jakością odstają od całego produktu. W dodatku ich skok jest sztywny i wydają z siebie taki tani, pusty dźwięk. Na szczęście nie trzeba z nich za często korzystać. Urządzenie waży niecałe 2kg, a w środku ukryto sześć przetworników pełnozakresowych oraz dwie membrany odpowiedzialne za bas.

Po drugiej stronie barykady stoi pilot. Pilot niewielki, na pierwszy rzut oka przypomina ten z Apple TV lub Xiaomi MiBox. Gumowe przyciski (z wielkim czerwonym Power) są łatwo wyczuwalne, ale dam garść dolarów przeciwko orzechom, że białe nadruki oznaczające funkcje bardzo szybko się wytrą. Sam pilot wykonany jest z tworzywa przypominającego w dotyku poliwęglan, z którego niegdyś wykonane były telefony Nokii z serii Lumia. Ułatwia chwyt i leży całkiem wygodnie w ręku, ale – no cóż – to prawdziwy koszmar estety. Chwilę po odpakowaniu pilot wyglądał gorzej, niż jakikolwiek inny kontroler w moim domu. Co gorsza, odcisków i pyłków nie da się pozbyć. To prawdziwy magnes na brud.

Porty

Jak wspomniałem, z tyłu czeka na nas całkiem pokaźna liczba portów, która w tej cenie może zaskakiwać:

  • zasilania
  • cyfrowe Coaxial
  • optyczne Toslink
  • wejście AUX 3,5mm
  • USB
  • HDMI ARC

Do tego na pudełku widnieje również ikona Wi-Fi, która jest zwykłą ściemą, bowiem dotyczy to wyższego modelu. Ten tutaj obsługuje wyłącznie Bluetooth, więc nie dajcie się nabrać. Bluetooth wykorzystuje standard 4.2. Warto również dodać, że z portu USB posłuchamy muzyki wyłącznie w formacie mp3.

Podłączenie soundbara za pomocą kabla HDMI na szczęście sprawia, że głośnik można włączać i wyłączać jednym pilotem razem z telewizorem. Całość pracuje sprawnie i mimo iż dołączone kable należą do tych najtańszych na rynku, sprawdzają się w swojej roli.

Jakość dźwięku

Korzystając z BlitzWolf BW-SDB1 możemy przełączać się między czterema predefiniowanymi schematami: music, movie, sport, news. Zabrakło mi opcji zupełnego wyłączenia korektora na szczęście zmiany nie są jakoś zbytnio agresywne. Bardziej dokucza fakt, że każda zmiana jest zapowiadana przez kobiecy głos. Nie, żebym miał coś do kobiecego głosu, bo jest całkiem ciepły, ale jednak jestem zwolennikiem wyłączania wszelkich systemowych dźwięków.

Z tych wszystkich profili ja szybko zacząłem korzystać w zasadzie z jednego. Trybu filmowego. Tam wtedy uwydatniany jest bas, więc brak subwoofera wtedy aż tak nie kłuje. Sam bas jest w porządku – nie dominuje tutaj nad resztą dźwięków i potrafi być satysfakcjonujący. Reszta dźwięków jest wyraźna i co najważniejsze – nic tu nie trzeszczy i nie chrzęszczy. Całość odbieram raczej pozytywnie i na pewno gra to lepiej niż głośniczki wbudowane w TV. Acz dla kogoś, kto szuka czegoś na czym będzie słuchał muzyki poważnej albo koncertów to musi poszukać czegoś innego.

Co oczywiście logiczne, BW-SDB1 nie obsługuje żadnych zaawansowanych formatów dźwiękowych jak Dolby, DTS czy o Dolby Atmos nawet nie wspomnę.

Polecać?

Cóż, za ok 300-400zł (w zależności od kursu walut, z kodem BWmusta obniżycie cenę do 95,99$ na Banggood) otrzymujemy nieźle wyglądające urządzenie (poza okropnym pilotem) wyposażone w niezłą ilość złącz. Nie zamieniłbym swojego soundbara na BlitzWolf BW-SDB1 (szczególnie, że mam też subwoofer), ale jeśli szukasz czegoś, co chciałbyś postawić pod telewizorem bez większego wstydu, to jak najbardziej tak. BlitzWolf stworzył ciekawy głośnik i całkiem uczciwie go wycenia. Ja jestem na tak.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!