WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Recenzja gry Starcom: Nexus – intuicyjna i łatwa do opanowania

Starcom Nexus to gra o eksploracji kosmosu w oldschoolowym wydaniu. Nie znajdziemy tu oszałamianej grafiki w stylu serii X od Egosoft, nie mamy taktycznej walki jak w Nexus the Jupiter Incident. Mimo wszystko tytuł potrafi wciągnąć na kilka długich godzin.

W końcu udało ci się wyjść z akademii i dostałeś swój pierwszy statek do dowodzenia. Jasne, że to tylko lekki prom, ale musisz gdzieś zacząć, prawda? Tylko to „gdzieś” oznacza – uwięziony w nieznanej galaktyce, otoczony wrogimi kosmitami i bez drogi do domu.

Dotrzeć tam, gdzie nie dotarł żaden człowiek

Niewątpliwie najciekawszym i najważniejszym mechanizmem rozgrywki jest eksploracja. W Starcom: Nexus otrzymujemy kilkadziesiąt układów gwiezdnych, każdy zawierający kilka planet. Wiele z nich oprócz surowców ukrywa sekrety jak nowe formy życia czy artefakty zapomnianych kosmicznych cywilizacji.

Choć samo lądowanie jest proste i automatyczne, to z chwilą dotknięcia powierzchni globu sprawy się komplikują. Możemy natrafić na wrogą formę życia lub nieaktywny od lat artefakt obcych. Spotkania są zrealizowane w formie gry paragrafowej. Niektóre wymagają tylko odkrycia odpowiedniej kombinacji przycisków, inne to wyścig z czasem (które pomieszczenia grożącej zawaleniem bazy obcych zbadać najpierw, a które zostawić na później?).

W poszukiwaniu celu

Co ciekawe, w odróżnieniu od tytułów takich jak Weird Worlds: Return to Infinite Space, w Starcom: Nexus eksploracja nie jest bezcelowa. Nasz statek znajduje się w nieznanej galaktyce a my staramy się wrócić do domu. Po drodze spotkamy zarówno przyjaciół jak i wrogów, odkryjemy też, że nie jesteśmy pierwszym ziemskim okrętem, który miał pecha wylądować w tych okolicach. Próba odkrycia losów załogi Gwiazdy Porannej jest dość interesującym motywem napędowym historii.

Ładować lasery, czyli o walce w kosmosie

Elementem, który w pewien sposób zawodzi jest walka. Wadą nie jest sama jej prostota, ile mały wpływ gracza na jej przebieg. Dużo większe znaczenie ma odpowiednie przygotowanie niż taktyka – ten kto ma lepszą broń i mocniejszy pancerz przetrwa.

Z jednej strony Starcom daje nam tutaj spore możliwości rozwoju (ponad 150 technologii w różnych kategoriach) w tym opcje konfiguracji własnego okrętu z dostępnych modułów, z drugiej w czasie walki po prostu lecimy w stronę przeciwnika modląc się, by pancerz wytrzymał. Nie ma tu manewrów, przekierowywania energii czy wyborów taktycznych.

Wady i zalety

Jedną z największych zalet Starcom: Nexus jest prostota. Wszystkie mechaniki rozgrywki jak poruszanie się po galaktyce, eksploracja planet, walka, ulepszenia, budowa okrętów są bardzo intuicyjne i łatwe do opanowania. Widać, że twórcy starali się uprzyjemnić życie graczom i jak tylko stwierdzałem, że czegoś mi brakuje (jak np. szybka podróż czy wymiana surowców), ten element nagle się pojawiał w rozgrywce. Eksploracja daje dużo frajdy i zachęca, by pograć jeszcze 5 minut sprawdzić co znajdziemy w systemie obok. Walka, mimo że niewymagająca, bywa satysfakcjonująca (zwłaszcza jak w późniejszych etapach niszczymy całe wrogie armady:P). Również fabuła (choć mało oryginalna) na swój sposób potrafi przekonać do uniwersum.

Niestety gra ma kilka wad zmniejszających przyjemność z rozgrywki.

Oprawa audio video nie jest porywająca, co jest dość typowe dla gier indie. To jednak najmniejszy z mankamentów.

Po pierwsze, dziennik zadań jest niedopracowany, co sprawia, że często trzeba się domyśleć co należy zrobić, by popchnąć fabułę do przodu. Dobrze, że gracz nie jest prowadzony za rączkę, ale kręcenie się w kółko z braku wskazówek bywa irytujące. Jakby tego było mało, część zadań opiera się na znalezieniu konkretnych przedmiotów na planetach przez eksploracje, co przy braku wskazówek co do ich położenia zmusza do szukania na oślep na całej mapie. 

Kolejnym mankamentem jest załoga, a w zasadzie jej brak. Nawet w FTL załoga miała znaczenie, wpływając choćby na wydarzenia losowe. W Starcom Nexus obsada naszego okrętu nie rozwija się, nie ma nawet imion – to tylko liczba, zmniejszająca się wskutek walki lub „wypadków” przy eksploracji.

Starcom: Nexus całkiem niedawno (w grudniu 2019 r.) wyszedł z wczesnego dostępu, można więc liczyć, że pewne usterki zostaną naprawione, co zwiększy przyjemność z gry.

Ja tymczasem wracam do uniwersum Starcom Nexus, bo wciąż pozostało mi sporo uniwersum do odkrycia.

Gra dostępna na Steam za 71,99 zł.