WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Renault Espace 1.8 TCe – krążownik szos

Francuzi tworzą piękne auta, które wyróżniają się z tłumu. Nawet ze zwykłego vana, który ma przecież być pojazdem do przewożenia dużej rodziny, potrafią stworzyć arcydzieło. Być może trochę przesadzam, ale wystarczy popatrzeć na testowany Renault Espace, by stwierdzić po chwili, że jednak nie jest to kolejny nudny samochód, który będzie przewoził nas z punktu A do B. Wisienką na torcie niech będzie mocny silnik benzynowy, który znany jest ze sportowych modeli tej marki. 

Zapewne niektórzy czytelnicy WhatNext.pl są młodsi od… pierwszej generacji Renault Espace, bowiem ta pojawiła się na rynku w lipcu 1984 roku. Co ciekawe, model ten był pierwszym samochodem z nadwoziem dużego vana, który pochodził z Europy. Skąd wziął się pomysł na tego typu samochód? W latach 80-tych dyrektor generalny Renault podczas podróży do Stanów Zjednoczonych zafascynował się dużymi vanami. Po powrocie do Francji przedstawiono wizję tego typu auta. Pierwsza generacja sprzedała się w ilości nieco ponad 191 tysięcy egzemplarzy. Wróćmy jednak do bohatera tego artykułu, który na rynku pojawił się w 2014 roku. To już piąta generacja, którą zaprezentowano podczas Paris Motor Show. Co ciekawe, producent uznał, że Espace piątej generacji nie będzie już vanem, a crossoverem klasy wyższej. Tak czy inaczej, charakterystyczny wygląd nadwozia został. Całe szczęście. Płytę podłogową o nazwie CMF Renault przygotował wspólnie z Nissanem. W tym roku auto przeszło delikatny lifting. Z racji tego, że samochody te będą dopiero pojawiać się w salonach, bohaterem tego artykułu jest model przed liftem. 

Renault Espace z zewnątrz, jak na francuskie auto przystało, posiada wiele “smaczków”

Wystarczy popatrzeć na Espace, by potwierdzić słowa użyte w nagłówku. Charakterystyczne, duże logo umieszczone w centralnym miejscu grilla. Ten z kolei nachodzi na reflektory przednie wykonane w technologii Full LED (w standardzie!). Ciekawie wygląda również przednia panoramiczna szyba, która tuż nad przednimi fotelami zamienia się w szklany dach. W opcji może być to otwierane okno panoramiczne. Co jeszcze można powiedzieć o wyglądzie Renault Espace? Przede wszystkim jest to samochód… futurystyczny. Jego największym atutem jest mocno przeszklone wnętrze, liczne chromowane dodatki, wspomniane wcześniej ciekawie wyglądające reflektory przednie zintegrowane z grillem. Zaglądając z kolei na tył tego samochodu możemy zobaczyć na klapie duże logo producenta, a pod nim nazwę modelu. Ciekawie wyglądają reflektory wykonane w technologii LED, które są zintegrowane z szybą, co sprawia wrażenie, jakby była znacznie większa niż jest w rzeczywistości. Warto zauważyć, że wszystkie szyby są przyciemniane. Espace piątej generacji to według Renault crossover. Nie wiem dlaczego producent zdecydował się na taką zmianę, ponieważ wizualnie nadal można śmiało stwierdzić, że mamy do czynienia z vanem. Jeśli jednak chodzi o cechy znane z typowych crossoverów, mamy tu między innymi (patrząc na kwestie wizualne) nakładki na zderzakach, czy delikatnie podwyższone nadwozie. Nie oszukujmy się jednak, to nadal samochód, którym idealnie będzie podróżować w długich trasach. Nikt chyba nie zjedzie Espace z asfaltu. Przynajmniej ja nie widzę sensu. 

Wnętrze Renault Espace również potwierdza, że Francuzi lubią się wyróżniać

Ktoś, kto po raz pierwszy wsiądzie do Renault Espace dozna szoku. Szczególnie po przesiadce z kompaktów czy nawet miejskich crossoverów. Nie dość, że auto oferuje ogromną wręcz przestrzeń, to “podbija” ją przeszklenie całego wnętrza. Dzięki temu wydaje się, że ilość miejsca w środku jest jeszcze większa. Wystarczy popatrzeć na kokpit. Deska jest bardzo długa, a my bez mocnego wychylenia się nie dotkniemy szyby czołowej. Na szczęście ekran środkowy jest umieszczony w takim miejscu, że korzystanie z niego jest bardzo łatwe. Cieszy fakt, że producent nie zrezygnował z fizycznych przycisków, na przykład tych od regulacji ustawieniami klimatyzacji, czy do podgrzewania (i wentylowania) foteli. Zostając jeszcze przy konsoli środkowej. Popatrzcie jak wygląda fantastycznie. Kierowca może poczuć się jak pilot odrzutowca, głównie za sprawą fajnie zaprojektowanego drążka zmiany biegów. Otaczają go również ekrany – ten od headup (niestety na wysuwanej szybce, a nie na szybie czołowej), a także od zegarów i ekranu od multimediów i nawigacji. Oczywiście dostępny jest Android Auto i Apple CarPlay. Oprogramowanie działa bardzo dobrze, aczkolwiek zdarzają się lekkie spadki klatek. Świetnie wyglądają również poszczególne elementy wnętrza w nocy, kiedy to zaczyna pracować oświetlenie ambiente.

Jak podróżuje się Espace?

Zacznę od tego, że samochód pozytywnie zaskoczył mnie jakością materiałów. Przeważa tu skóra, większość elementów jest miękkich, a co najważniejsze, dobrze spasowanych. Wyciszenie kabiny również wypada bardzo dobrze. Ilość miejsca zarówno nad głową, jak i na nogi jest rzecz jasna ogromna. Siedziska są szerokie i długie. Na tylnej kanapie mamy tak naprawdę trzy oddzielne siedziska. Płaska podłoga sprawia, że w Espace nawet piątka osób będzie podróżować w naprawdę komfortowych warunkach. Pasażerom drogę umilać będą dwa ekrany z wbudowanymi odtwarzaczami DVD. Jest też gniazdko 12V, 220V, dwa porty USB oraz osobna klimatyzacja. Auto ma w bagażniku o pojemności 680 litrów schowane dwa dodatkowe siedziska. Raczej przeznaczone są dla młodych osób, ponieważ, nie oszukujmy się, do najwygodniejszych nie należą. Raczej używać ich będziecie w sytuacjach awaryjnych. Fajnym dodatkiem jest to, że w bagażniku ukryto przyciski do automatycznego chowania foteli. Niby gadżet, a jednak bardzo fajny. 

Wracając do samego podróżowania i odczuć z jazdy, auto ma do wyboru kilka trybów jazdy dzięki systemowi Multi Sense. Nie ukrywam, najlepiej jeździ się w trybie komfortowym, ewentualnie normalnym. W komforcie uruchamiamy jeden z dostępnych masaży i delektujemy się ciszą, a także wygodą. Podróż umili nam także system BOSE, który gra naprawdę dobrze. Pomaga w tym wnętrze, które jest wręcz stworzone do poprawnego zoptymalizowania kwestii akustyki. 

Duży atut w Renault Espace. Progi drzwi są ustawione nisko, dzięki czemu błoto nie pobrudzi naszych ubrań.

Downsizing? Nie w Renault Espace

Testowany Renault Espace wyposażony był w benzynowy motor o pojemności 1.8 litra. Generował 224 KM i 300 Nm momentu obrotowego. Producent połączył silnik z 7-biegową skrzynią automatyczną. Według mnie w tego typu samochodzie jest to połączenie wręcz idealne. Dlaczego? Mamy cichy, a jednak dynamiczny silnik benzynowy. Pomimo dużej masy spalanie było stosunkowo niewielkie i oscylowało w granicach 7 litrów w trasie i 10 w mieście. Do tego dwusprzęgłowy automat pracował dobrze. Szybko zmienia biegi, nie “zastanawia się”, dobrze dobiera przełożenia. Na koniec dynamika. O ile 7,9 sekundy do setki nie robi na nikim wrażenia, o tyle elastyczność motoru przy wyższych prędkościach pomaga przy szybkim wyprzedzaniu ciągu aut. Minusem jest zbiornik paliwa o pojemności zaledwie 58 litrów. Niestety w praktyce przekłada się to na około 600 kilometrów na pełnym baku. 

Renault Espace to samochód, który uwielbia długie trasy

Bohater tego testu to naprawdę dobre auto dla dużej rodziny. Początkowo myślałem, że mocny silnik benzynowy będzie dużo palił, a wcale tak nie było. Nie oszukujmy się, Espace nie jest samochodem do agresywnej jazdy i ostrego pokonywania zakrętów. To tak zwany krążownik szos, który potrafi nas odpowiednio zrelaksować podczas podróży. Dobre nagłośnienie, wygodne fotele z masażami, podgrzewaniem i wentylacją, odpowiednie wyciszenie kabiny, a także dobrze zestrojone zawieszenie świetnie tłumiące nierówności. Nie można zapomnieć o tym, że jest to najładniejszy van (OK, crossover) dostępny na rynku. Oczywiście, posiada kilka wad, takich jak na przykład bezsensowne umieszczenie cup holderów z przodu, jednak nie są to na tyle irytujące minusy, by miały zdecydować o zakupie auta. Tak czy inaczej, Renault Espace to świetny samochód, który pozytywnie zaskoczył mnie pod każdym względem. Szukasz dużego i wygodnego auta z ogromnym bagażnikiem? Myślę, że lepiej trafić nie mogłeś.