Jeśli nie mieliście okazji, ale planujecie zagrać w najnowszego God of War, to lepiej zmykajcie stąd, czym prędzej, bo takie spoilery z pewnością zniszczą Wam kawałek zabawy. Jeśli z kolei już macie za sobą przygodę Kratosa w zupełnie nowym wydaniu, to z pewnością w Waszej głowie utknęła zwłaszcza jedna scena…

Mowa o momencie, w którym to Atreus zapadł na chorobę, a Kratos, aby go uratować, musiał udać się do Helheimu po serce potwora. Jednak Helheim to nie Hades, gdzie ognie podpiekają tyłki nieszczęśnikom, a lodowa kraina wypełniona równie oziębłymi przeciwnikami, które nie robią sobie wiele z Lewiatana Kratosa. Dlatego też musiał ponownie wziąć w swoje dłonie znienawidzone Ostrza Chaosu, którymi Kratos wyrżnął swoich najbliższych pod wpływem Aresa. W God of War otrzymywaliśmy więc zupełnie nową broń prawie na samym końcu gry i mało brakło do tego, abyśmy zostali tego pozbawieni.

Opowiedział o tym Cory Barlog, omawiający powrót Kratosa do domu i wyciągnięcie Ostrzy ze skrzyni. Cały etap mógł zostać zupełnie usunięty z finalnej wersji gry, ponieważ ekipa miała jedynie rok na przygotowanie nowej broni do akcji, co w przypadku Lewiatana zabrało im aż trzy lata. Gdyby nie to, że udało im się stworzyć całą mechanikę walki nimi, to do Helheimu wybralibyśmy się z samym Lewiatanem.

Czytaj też: Opłacony hype Apex Legends spada 

Źródło: VG247

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!