WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Wreszcie rozwiązano tajemnice dokumentu wojennego sprzed 76 lat

Wreszcie rozwiązano tajemnice dokumentu wojennego sprzed 76 lat

Memphis Belle: A Story of a Flying Fortress z 1944 roku, to nie hollywoodzka produkcja z 1990 roku, a film dokumentalny, za który niedawno wzięli się specjaliści z grupy Bellingcat, rozwiązując związaną z nim tajemnicę.

Zacznijmy od tego, że Memphis Belle to tak naprawdę jeden z bombowców Boeing B-17F Flying Fortress, które były wykorzystywane podczas II Wojny Światowej. Ten wyjątkowy zapisał się na kartach historii, jako jeden z pierwszych ciężkich bombowców B-17, który zaliczył 25 misji zbrojnych. 

Jak zauważa serwis Popular Mechanics, misje bombowców B-17 były wyjątkowo niebezpieczne, dlatego ich załogi mogły wycofać się z misji frontowych po wykonaniu właśnie 25 misji. W tym Siły Powietrzne Armii powoływały się na „fizyczne i psychiczne obciążenie załogi”, uznając, że tyle realizowanych zadań wystarczy, aby uznać załogi bombowców za godne zaprzestania dalszych działań wojennych. 

Tutaj wchodzi jeden z najsłynniejszych wojennych filmów dokumentalnych wszech czasów, czyli wspomniany Memphis Belle, rzekomo przedstawia ostatnią misję ciężkiego bombowca B-17. To powszechnie znany fakt, że tę produkcję wypełniają połączone ze sobą materiały z kilku misji, ale historycy zastanawiali się, czy dokument ten rzeczywiście przedstawia materiał z ostatniej misji B-17 nad Wilhelmshaven w Niemczech? 

Czytaj też: Najciekawsze newsy tygodnia – militaria [16.08.2020]

Obecne w filmie ujęcia zostały rzekomo nakręcone podczas ostatniej misji bombowca Memphic Belle podczas przelotu nad niemieckim portem Wilhelmshaven, ale wielu uważało, że to kłamstwo. Wspomniana grupa badawcza Bellingcat odpowiedziała jednak ostatnio na te wątpliwości, porównując kadry z filmu ze zdjęciami satelitarnymi w Google Earth. Wniosek? 

Chociaż film wykorzystał materiał filmowy z wielu innych celów uderzonych przez Memphis Belle, a w tym Saint Nazaire i Lorient, w rzeczywistości pokazuje misję nad Wilhelmshaven.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News